Tak sprawuje nadzór polski minister. W państwowym instytucie krowy ślizgały się na własnych odchodach

Tak sprawuje nadzór polski minister. W państwowym instytucie krowy ślizgały się na własnych odchodach Źródło: Facebook/SORZ - Służba Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Animal Rescue Polska

Zwierzęta były w tragicznym stanie. Prawda o funkcjonowaniu państwowego instytutu okazała się przerażająca. Krowy i cielaki ślizgały się na własnych odchodach. Nadzór nad instytucją sprawuje minister.

Zwierzęta były w opłakanym stanie. Animal Rescue Polska już po raz drugi przeprowadziło szczegółową kontrolę na terenie Państwowego Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego w Falentach. Media podały, że w podlegającej ministrowi instytucji doszło do rażących nadużyć. 

Aktywiści byli przerażeni widokiem, który ukazał się ich oczom. W budynkach instytutu odnaleziono martwe cielaki - niektóre umierały na skutek choroby i fatalnych warunków, inne zostały po prostu zagłodzone. Wiele zwierząt potrzebowało natychmiastowej interwencji weterynarza. Na pojedynczej kontroli się jednak nie skończyło. Ekipa Animal Rescue powróciła do budynków instytutu, aby upewnić się, czy zwierzętom udzielona została konieczna pomoc. Wyniki były wstrząsające. 

Zwierzęta w tragicznym stanie. Przerażające wnioski po inspekcji Animal Rescue Polska w państwowym instytucie

Pracownicy Animal Rescue Polska ponowili kontrolę, jednak warunki panujące w Instytucie Technologiczno-Przyrodniczym wciąż pozostawiały bardzo wiele do życzenia:

- Niestety w cielętniku kolejne cielaki wykazywały niepokojące objawy chorobowe. Jeden cielak klęczał na przednich nogach z tylnymi wyprostowanymi i nie zmieniał swojej pozycji przez co najmniej 30 minut, a kolejny czterodniowy, niezakolczykowany cielak miał poważne problemy z oddychaniem - opisywali aktywiści na swoim profilu na Facebooku

Jak się okazało, dyrektor Instytutu podlegającego ministrowi wyrzucił ekipę Animal Rescue z terenu i wezwał policję. Działania zostały tymczasowo przerwane, jednak opinia publiczna dowiedziała się, jak funkcjonuje nadzorowana przez ministra instytucja.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

Stłoczone zwierzęta ślizgały się we własnych odchodach. Powiatowy lekarz weterynarii nie ma uwag

Aktywiści szczegółowo opisali warunki, w jakich przebywają zwierzęta w Falętach:

- Wszystkie były stłoczone i ślizgające się na własnych odchodach. Pracownik wyznał, iż nie można wybrać odchodów, gdyż nie ma takiego sprzętu, którym można by tam wjechać. Według pracownika stoją tak w swoich odchodach od co najmniej dwóch tygodni - czytamy na Facebooku.

Działacze musieli chwilowo zakończyć interwencję ze względu na niechęć ze strony dyrekcji oraz brak uwag ze strony powiatowego lekarza weterynarii. Zapowiadają jednak, że walka trwa dalej i wspólnie z OTOZ Animals oraz Fundacją Braci Mniejszych będą walczyć o zwierzęta.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Można się rozpłakać. Dominika Tajner opublikowała zdjęcie syna, które rozdziera serce
  2. Nie żyje słynny muzyk! Zginął TRAGICZNIE, ratując przyjaciółkę
  3. Sponsor odcina się od Anny Muchy. Wszystko przez jej obraźliwą wypowiedź
  4. Co robiła Agata Duda nim została pedagogiem? Andrzej Duda wyjawia szczegóły
  5. Mazowsze: Matury odwołane! Jest lista szkół
  6. TVN opublikował koszmarne nagranie z wnętrza płonącego samolotu. Dziesiątki osób zginęły

źródło: Gazeta

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News