Rodziny posłów zresztą, jak i sami posłowie łatwego życia nie mają. Dowiedli tego dziennikarze Wirtualnej Polski, którzy poniżyli małżonkę jednego z zasiadających w Sejmie z ramienia PiS polityków. Okazało się, że zakaz handlu w niedzielę jej nie obowiązuje.

Po namowie związków zawodowych Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało się przegłosować ustawę zakazującą handlu w niedzielę z pewnymi wyjątkami. Lista odstępstw od nowego prawa jest długa. Nie podlegają mu piekarnie, stacje benzynowe czy cukiernie.

Momentami wydaje się, że wyjątki przewyższają liczebnie zasady, co nieraz prowadzi do kuriozów. Biedronki przenoszą się na dworce, a stacje paliw wprowadzają do swojej oferty kiełbasy i szynki. Przedsiębiorcy zrobią wszystko, by ominąć szkodliwy dla nich zakaz.

Z tego powodu Solidarność, która wyszła z inicjatywą dla obecnie obowiązujących przepisów, wpadła na pomysł, by praca w niedzielę była nie tylko zakazana, ale obejmowała również niemal wszystkie dziedziny gospodarki.

Mieliśmy już kiedyś nakaz pracy w Polsce, a jej zakaz idealnie wpisuje się w trwającą dekomunizację, która ma prowadzić do odwrócenia tego, co przez ponad 40 lat napsuła nad Wisłą PRL. W toku prac nad ustawą dokonano wartościowania zakładów pracy, stwierdzając, które są priorytetowe, a które można po prostu zamknąć, skazując ludzi na zakupy gdzieś, gdzie się to po prostu nie opłaca.

Zakaz handlu jej nie obowiązuje

Zakaz, jak każde szkodliwe prawo będzie łamany i nic tego nie powstrzyma. Przez lata w niedzielę nie pracowało się i to nie z racji kaprysu związków zawodowych, ale tradycji, na którą wskazuje sama nazwa siódmego dnia tygodnia.

Okazuje się, że państwa wychodzącego naprzeciw strudzonym ludziom pracy, którzy obowiązkowo mieli spędzić niedzielę w kościele, przy rosole i z rodziną nie szanują nawet ci ludzie pracy. Jedną z takich osób jest żona posła PiS, Wojciecha Kossakowskiego.

Pani Luiza Kossakowska prowadzi w Ełku sklep alkoholowy o wdzięcznej nazwie „Promil”. Dziś był to niemalże jedyny otwarty w całym 50-tysięcznym mieście lokal. Dziennikarze Wirtualnej Polski postanowili sprawdzić, jak to możliwe, że nawet bliscy głosujących za zakazem, nie stosują się do niego.

Dziennikarze zrobili w sklepie zakupy dając dowód na jego nielegalną i dywersyjną działalność. Otrzymali nawet paragon. Zdeterminowani, by odkryć prawdę dziennikarze wręcz poniżyli właścicielkę sklepu, która na dodatek do pracy oddelegowała pracowniczkę, a sama znajdowała się poza przedsiębiorstwem. Kossakowska w rozmowie telefonicznej z WP, której fragment przytaczamy poniżej, uparcie twierdziła, że sklep był… zamknięty.

– Nie otworzyłam. Jest zamknięty.
– Zrobiliśmy właśnie u pani zakupy.
– Jest zamknięte. Proszę sprawdzić.
– Byliśmy w sklepie. Mamy paragon.
– Otworzyłam sklep, bo była awaria. Jest zamknięte.
– Zrobiliśmy u pani dzisiaj zakupy.
– Była awaria. Przyszedł akurat stały klient, to mu sprzedałam. Pięć minut to trwało.
– My nie jesteśmy stałymi klientami. Było więcej osób.
– Może 15 minut to trwało, ale jest zamknięte.
– Pani mąż głosował za wprowadzeniem zakazu handlu w niedzielę, a pani otwiera sklep.
– Nie otwieram, tydzień temu też było zamknięte. Nie będę otwierać w niedzielę.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Co za zwrot! Papież Franciszek błaga o WYBACZENIE
  2. Gwiazda „M jak Miłość” szokuje. Pokazała seksowne zdjęcie
  3. Nadciąga zimowy koszmar. Sprawdź, gdzie będą śnieżyce

Popierasz zakaz handlu w niedzielę?

Loading ... Loading ...

10 "genialnych" przepisów UE, które rozbawią cię do łez [ZDJĘCIA]

Nie uwierzysz, za co w tych krajach grozi kara śmierci! [ZDJĘCIA]

źródło: wp.pl

...

Zobacz również