Żona b. premiera Polski ujawnia. "Jest uzależniony"

Żona b. premiera Polski ujawnia. "Jest uzależniony"

Dawny premier polskiego rządu nie ma szczęścia do związków. Już drugie jego małżeństwo rozpadło się w atmosferze skandalu. Zdaniem byłej żony, Kazimierz Marcinkiewicz jest uzależniony, lecz nie od używek czy hazardu.

Obsadzenie fotela Prezesa Rady Ministrów Kazimierzem Marcinkiewiczem było prawdziwym zaskoczeniem, porównywalnym do wystawienia Andrzeja Dudy jako kandydata PiS na prezydenta. Poseł w latach 1997-2006  sprawował rządy w kraju bardzo krótko, bo niespełna rok.

Zastąpiony przez Kaczyńskiego polityk osunął się wówczas w cień i zniknął z polityki. Do mediów powrócił dopiero przy okazji rozwodu ze swoją pierwszą żoną i błyskawicznego ożenku z drugą w tym samym 2009 roku. Przez kilka lat niemal codziennie pojawiały się nowe informacje o nowy wspaniałym życiu byłego premiera i problemach, które spowodował swojej dotychczasowej rodzinie. Dziś wiemy, że zamieszanie, które wokół siebie stworzył sprawiało mu ogromną przyjemność.

Kazimierz Marcinkiewicz jest uzależniony... od sławy i rozgłosu

Niestety dla dawnego podopiecznego Jarosława Kaczyńskiego, także jego związek z Izabelą Olchowicz-Marcinkiewicz rozpadł się w 2016 roku. Jak na razie wyrok rozwodowy jest nieprawomocny, gdyż dawny polityk PiS odwołuje się od zasądzonych alimentów. Zdaniem Olchowicz premier winien jest jej już 80 tys. złotych. Nie jest to jednak główny problem Marcinkiewicza. Jak wyznała mediom Izabela, jest nim uzależnienie od sławy i zainteresowania, które wokół siebie zbudował. - To on był popularny i pokazywał się w mediach jako premier. A potem to samo robił z naszym małżeństwem. Dziennikarze mieli jego telefon, a nie mój i do niego dzwonili - powiedziała w wywiadzie dla "Plus Minus". Zdaniem drugiej żony Marcinkiewicz uwielbiał szum i wdzierających się do jego życia prywatnego dziennikarzy. Miał cieszyć się z prostego telefonu od dziennikarzy, którzy wcale nie pytali go o politykę, zabierał żonę nawet do telewizji, po to, by dziennikarze zobaczyli ją i mieli o czym pisać, a nawet organizował tzw. ustawki z nimi, czyli informował o swoim przybyciu w konkretne miejsce. - Widziałam, jak się rozpromieniał, gdy dzwonił jakiś dziennikarz. Dziś sądzę, że był uzależniony od mediów jak narkoman od używki. Nie potrafił bez nich żyć, do dziś nie potrafi. Chęć bycia w centrum uwagi przysłania mu wszystko - mówi Izabela Olchowicz-Marcinkiewicz. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.
ZOBACZ TAKŻE:
    1. Wstrząsające kulisy dymisji! Minister PiS: Byli pijani, nie wstawali do pracy
    2. Będzie NOWE 500 plus! Nie na dzieci, ani rodziny
    3. Cały świat patrzy ze zgrozą. Zamach bombowy na prezydenta (VIDEO)
źródło: fakt.pl Następny artykuł
0 Skomentuj

Komentarze 0

Ocena artykułu