Stanisław Bareja umierał w okropnych okolicznościach. Nawet żona go nie pożegnała, łzy same cisną się do oczu

Stanisław Bareja umierał w okropnych okolicznościach. Nawet żona go nie pożegnała, łzy same cisną się do oczu Źródło: fandom/Lordtrion

Żona nie pożegnała swojego ukochanego męża, Stanisława Barei. Wszystko przez dokumentacje, która uniemożliwiła szybki przyjazd do reżysera. Zasłużony twórca umierał w samotności.

Żona nie miała możliwości pożegnać się ze swoim ukochanym mężem. Jest to niezwykle smutna historia. Wielki artysta, zasłużony twórca, kochany przez wielu człowiek, Stanisław Bareja skazany był na samotne zakończenie swojego życia. Chociaż jego twórczość jest nieśmiertelna. To smutny koniec życia wielkiego komedianta porusza ludzkie serca.

Stanisław Breja w swojej karierze filmowej zachwycił wieloma wspaniałymi pracami artystycznymi. Najbardziej popularne z jego komedii to: "Miś", "Nie ma róży bez ognia", "Alternatywy 4". Bez wątpienia, wszyscy znają chociaż jeden z tych tytułów. 5 grudnia, w 90. rocznicę urodzin reżysera, trafi do sprzedaży książka "Stanisław Bareja. Alternatywnie" Macieja Replewicza, wydana przez Wydawnictwo Zysk i S-ka.

W 1987 roku rodzina reżysera przechodziła kryzys finansowy. Stanisław Bajera liczył, że zmieni to jego udział w Zespole Filmowym "Tor" Krzysztofa Zanussiego. Stworzył scenariusz komedii "Kilometr za horyzontem", który nie został zrealizowany, a autor nie zarobił na nim nawet złotówki. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

W końcu uśmiechnęło się do niego szczęście i pojawiła się szansa za zarobek. Zaproponowano reżyserowi dwumiesięczne stypendium w Essen, miał pracować tam w charakterze doradcy w filmie o Zagłębiu Ruhry. Stanisław Bareja nie zwlekał ani chwili, od razu postanowił wyjechać do RFN, udał się więc złożyć wniosek o wydanie paszportu. Do tej pory nie spotkał się on z odmową, tym razem było niestety inaczej. Włada odmówiła wydania dokumentu, uzasadniając to brakiem formalnego zaproszenia na teren państwa. Reżyser złożył odwołanie i po kilku tygodniach udało mu się zdobyć paszport.

Jego żona mówiła, że już przed wyjazdem do RFN stan jego zdrowia się pogorszył, ale chęć zarobku była silniejsza niż niedyspozycja mężczyzny. Niestety, podczas jego pobytu za granicą, 11 czerwca 1987 roku, doszło do wylewu krwi do mózgu. Herbert Rickmann, który była administratorem pokojowym, znalazł nieprzytomnego reżysera. Mężczyzna leżał przy drzwiach swojego mieszkania. Bareja natychmiast trafił do szpitala w St. Joseph Katholisches Krankenhaus w Essen. Jego żona została poinformowana o zajściu.

Żona spotkała się z niezrozumieniem milicjantów

Niestety, zanim pojechała do męża, musiała zdobyć paszport w trybie pilnym. Spotkała się z niezrozumieniem milicjantów, którzy utrudniali jej dostanie upragnionego dokumentu.

Dzisiaj grzeje: 1. Nie żyje 2-letnia córeczka znanego piłkarza. Dziewczynka odeszła nagle w szpitalu
2. Nie żyje uwielbiany ksiądz. Przekazano wiadomości o koszmarnym wypadku w polskiej miejscowości

- Twierdzili, że te telegramy ze szpitala, z muzeum, gdzie mąż pracował, są po to, żebym mogła wybrać wolność (…) Milicjanci doszli do wniosku, że chcę uciec, a Staszek był umierający - tak relacjonowała to wydarzenie Hanna Kotkowska-Bareja.

Żona dotarła do męża dopiero 14 czerwca 1987 roku około południa, kiedy było już za późno na spotkanie z mężem. Nie miała nawet szansy się z nim pożegnać, reżyser już nie żył. Gdyby nie zwlekanie policji, wszystko mogło potoczyć się inaczej.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Ważył 600 kg i był najcięższym człowiekiem na świecie. Wziął się za siebie i schudł o połowę, jego metamorfoza jest powalająca
  2. Fenomenalna dieta 9:1 z każdego łakomczucha zrobi szczupłą petardę. Zasady są bajecznie proste, można je stosować nawet w święta
  3. Przykre doniesienia o Beacie Tyszkiewicz. To nie ta sama osoba, serce pęka z żalu
  4. Skandaliczne zachowanie przedszkolanki. Ojciec nagrał mrożącą sytuację z ukrycia
  5. Nie ma co liczyć na wyższą emeryturę. Orzeczenie Sądu Najwyższego przynosi złe wieści dla emerytów

źródło: wp

Następny artykuł