Zbigniew Wodecki zmarł półtora roku temu, ale do dziś pozostaje wspominany przez wielu Polaków. Uniwersalnego muzyka, piosenkarza i jurora pamiętamy też przez pryzmat stworzenia utworu do jednej z bardziej popularnych bajek w naszej historii.

Zbigniew Wodecki od samego początku swojej aktywności poświęcił się sztuce. Dostąpił zaszczytu występowania u boku takich znakomitości jak Marek Grechuta czy Ewa Demarczyk.

Zadziwiające kulisy. Zbigniew Wodecki o „Pszczółce Mai”

Talent wokalny odkrył w sobie w latach 60. Wodeckiego kojarzymy też przez pryzmat jego jakże charakterystycznego głosu w popularnej „Pszczółce Mai”. Mało kto pamięta dziś, że wszechstronnie uzdolniony twórca z początku nie był przekonany do użyczania swojego głosu pod znaną wszystkim piosenkę.

W wywiadzie opublikowanym po śmierci Wodeckiego, serwis Wirtualna Polska przypominała, że autor nie chciał śpiewać do „Pszczółki Mai”! Zapytany o ten fakt przez dziennikarkę, która wychowała się na jego głosie w tej właśnie bajce, ku zaskoczeniu wszystkich, odparł jej:

– A wie pani, że ja za nic w świecie nie chciałem jej zaśpiewać? – stwierdził zaskakująco artysta.

Następnie wyjaśniał, że w tamtych czasach był stałym bywalcem w telewizji. Obawiał się, że ludzie będą mieli „zwyczajnie dość” popularnego gwiazdora.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Traumatyczne przeżycia gwiazd TVN. Wielkie rodzinne tragedie

– Występowałem z Zenkiem Laskowikiem z kabaretu Tey i z kompozytorem Zbyszkiem Górnym, na festiwalu w Opolu i zacząłem się bać, że ludzie zaczną mieć dość Wodeckiego. Zresztą pewnie niektórzy mieli – komentował.

Pierwsza reakcja na propozycję była zdumiewająca:

– Miałem trzy koncerty w Teatrze Buffo i przyszła do mnie pani, która przyniosła mi kasetę z piosenką śpiewaną w oryginale przez Karela Gotta. Od razu powiedziałem, że tego nie nagram, bo Gott jest tenorem, a ja śpiewam barytonem, więc on śpiewa wyżej ode mnie. Poza tym, podkład nagrany był w jego tonacji. Ale ta pani się uparła – powiedział.

Opowiedział też o kulisach przed wykonaniem „Pszczółki Mai”. Ta historia jest również zdumiewająca.

– Na nagranie przyjechałem głodny, a że była jeszcze godzina do rozpoczęcia to zapytano mnie, czy coś zjem. Zjadłem świetnego schabowego z ziemniakami puree i kapustą zasmażaną. Rewelacyjny był! Zapytałem ile płacę, a oni, że nic, żebym się czuł zaproszony. Pomyślałem, że mnie nieźle urządzili, bo skoro na obiad zaprosili, to musiałem nagrać.

Co ciekawe, pierwotnie Wodecki myślał, że jego głos posłuży czterem odcinkom bajki. Na korytarzu usłyszał, że będzie to 116 odcinków.

– I tak zostałem pszczołą – zakończył.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Zbigniew Wodecki PRZEWIDZIAŁ własną śmierć?! Przerażające fakty
  2. Najbliższa przyjaciółka Zbigniewa Wodeckiego w końcu to zrobiła! Żona będzie wściekła?
  3. Zamykają je żywcem w „grobach”. Potem wszyscy je ze smakiej jemy
  4. Znaki zodiaku i ich ukryte supermoce. Będziesz w SZOKU!

Zbigniew Wodecki tym się nie chwalił! Takiego go nie znaliśmy

Zobacz również