Dopiero po śmierci Hołdys zdecydował się ujawnić prawdę o Lipce. Nikt nie wiedział, co razem zrobili

Dopiero po śmierci Hołdys zdecydował się ujawnić prawdę o Lipce. Nikt nie wiedział, co razem zrobili Źródło: YouTube / Superstacja

Zbigniew Hołdys dopiero po śmierci Romualda Lipko zdecydował się wyznać prawdę o koledze po fachu. Wielbiciele Budki Suflera są zaskoczeni słowami popularnego muzyka.

Zbigniew Hołdys poznał Romualda Lipkę w Lublinie w 1971 roku. Po śmierci muzyka kolega po fachu zdecydował się wyznać prawdę. W niedawnej rozmowie z dziennikarzami "Dzień Dobry TVN" opowiedział historię, która zaskoczyła fanów Budki Suflera. Prawie nikt o tym nie wiedział.

Zbigniew Hołdys wspominał Romualda Lipko

Romuald Lipko zmarł 6 lutego 2020 roku, miał 69 lat. Słynny muzyk Budki Suflera od dłuższego czasu zmagał się z nowotworem dróg żółciowych. Jego śmierć wstrząsnęła środowiskiem muzycznym w Polsce. Niedługo przed pogrzebem mężczyzny do studia "Dzień Dobry TVN" zaproszono Marię Szabłowską i Zbigniewa Hołdysa, którzy w rozmowie z dziennikarzami wspominali zmarłego Lipkę. Hołdys przyznał, że łączyła go z muzykiem wyjątkowa więź.

- Ja myślę, że przyjaźń to jest za duże słowo, bo jest ono zarezerwowane dla ludzi, którzy spędzają ze sobą czas codziennie i omawiają niezliczone ilości spraw intymnych. Ale to na pewno coś więcej niż kumpel – powiedział o zmarłym muzyku Zbigniew Hołdys. 

Panowie poznali się w Lublinie. Niedługo po ich pierwszym spotkaniu, Lipko zaproponował zespołowi Hołdysa, by ruszyli z Budką Suflera we wspólną trasę jako ich support. 

- Oni zrobili na mnie wrażenie, bo brzmieli po amerykańsku, co nie było takie częste w tamtym czasie. I gadaliśmy wiele godzin. Potem spotkałem go, ale on już wiedział, że mam swój własny zespół „Dzikie dziecko” i zaproponował, żebym ja z tym zespołem ruszył w trasę. Z nimi jako support [jako zespół występujący - przyp. red.] przed nimi. Wtedy to byliśmy kumplami. No na trasie to się nie da inaczej – mówił muzyk.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Zbigniew Hołdys opowiedział wzruszającą historię o zmarłym koledze

Hołdys opowiedział jeszcze jedną historię o zmarłym koledze. Okazuje się, że muzyk miał ogromne serce i bardzo mu pomógł. W czasach młodości założyciel Perfectu dostał propozycję, by wyjechać do Stanów Zjednoczonych i pracować w barze polonijnym. Młody mężczyzna nie miał jednak pieniędzy na bilet. Pomocną dłoń wyciągnął do niego własnie Romuald Lipko.

- Nie miałem kasy. Szedłem Krakowskim Przedmieściem, pewnie ze zwieszonym łbem. No żadnych perspektyw, myślałem, że nie pojadę. I nagle z przeciwka idzie Romek i pyta: "Co taki jesteś skwaszony?" - opowiadał Hołdys.

Dzisiaj grzeje: 1. Tata znalazł w telefonie syna zdjęcie, które go zmroziło. Wydał go policji bez wahania

2. Choroba nie dała za wygraną, odszedł dzisiaj nad ranem. Nie żyje uwielbiany przez tysiące Polaków dziennikarz

 Panowie wspólnie wybrali się na herbatę do hotelu Bristol, tam Zbigniew Hołdys opowiedział Lipce o swoim zmartwieniu. Okazało się, że muzyk pożyczy koledze 2000 dolarów, by ten mógł skorzystać z oferty wyjazdu.

- Powiedział tylko, żebym mu kupił w Ameryce gitarę, którą sobie upatrzył,  "gitarę dla niedużych ludzi". To nie są codzienne gesty w show-biznesie. Oczywiście przywiozłem mu tę gitarę – wyznał Zbigniew Hołdys.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Choroba, której nie zobaczysz. 1 na 33 osoby jest nosicielem wadliwego genu
  2. Nie żyje słynny bokser. Był autorem najszybszego nokautu w historii
  3. Wszystko ujawniono dopiero po 23 latach od śmierci Diany. W ostatniej chwili zmieniono jej testament
  4. Teściowa wręczyła pannie młodej oburzającą kartkę. Treść sprawiła, że młoda kobieta popadła w szpony obłędu
  5. Najwięksi szefowie kuchni nie mielą mięsa. Mają genialnie prosty trik, który właśnie ujawnili
  6.  

źródło: Fakt 24

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News