Jak donoszą media, Ryszard Petru wybiera się na PiSowski wiec ku czci Donalda Trumpa.

Ja się tam nie wybieram. I szczerze mówiąc dziwię się tym, którzy planują wziąć udział w anty-europejskiej ustawce. Trump chce wbić klin pomiędzy kraje naszego regionu a Europę Zachodnią. Nigdy nie ukrywał, że chciałby rozpadu Unii Europejskiej. Dlatego kibicował Brexitowi, dlatego wielokrotnie wypowiadał się pogardliwie o europejskich wartościach.

To jasne, czemu PiS daje się wplątać w tę grę: po tym, jak rząd skonfliktował się z większością krajów zachodniej Europy, Kaczyński szuka rozpaczliwie sposobu na pokazanie, że nie jest na marginesie. Flirt z Trumpem jest dla PiSowców tym łatwiejszy, że pogarda dla kobiet, szowinizm, niszczenie środowiska naturalnego to dla ich formacji chleb codzienny. Kaczyński nie będzie umierać za europejskie wartości, bo obchodzą go one tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ale doprawdy, nie potrafię zrozumieć, po co w ten show pakują się parlamentarzyści liberalnej opozycji.

Gra na osłabienie Unii to nie jest niewinna rozrywka. Im słabsza będzie Unia, tym mniej będziemy bezpieczni. Ustawka z Trumpem, w podtekście skierowana przeciwko krajom zachodniej Europy, jest tym bardziej dwuznaczna, że amerykańskiego prezydenta łączą dziwaczne więzy z reżimem na Kremlu.

Bezpieczeństwo Polski leży dziś w Europie. Na pewno nie zapewni go występowanie w roli wasala Trumpa – człowieka, który bez mrugnięcia okiem sprzeda Polskę za ruble, jeśli tylko uzna, że ma w tym interes.

...

Zobacz również