Pani Małgorzata, która jak sama przyznaje często kupuje „szybkie jedzenie” w KFC postanowiła zważyć swoje zamówienie i sprawdzić czy klienci dostają w rzeczywistości to za co płacą. Wynik eksperymentu pokazał niestety smutną prawdę.

 – Ciekawa jestem czy ktoś kiedyś wpadł na pomysł sprawdzić czy faktycznie dostaje to za co płaci. Zamówiłam dziś coś co zamawiam w KFC jeśli zdecyduje się na niezdrowe jedzenie – chrupiące bites w wersji 300g. Dziś już wiem, w zasadzie jestem przekonana na 99,9%, że jeszcze nigdy nie dostałam wersji, która widniała w zamówieniu i za którą zapłaciłam – pisze Pani Małgorzata.

Jak wyjaśnia dalej, po zważeniu zamówionego jedzenia okazało się, że zamiast 300g dostała 136g co jest o 44g mniej niż mała wersja tj. 180g. Pani Małgorzata złożyła oczywiście reklamację.

 – W ramach „przeprosin” dowieziono pudełko 300g bites’ów – oczywiście wagowo tym razem wszystko się zgadzało ponieważ uprzedziłam, że sprawdzę – pisze pani Małgorzata.

Co jednak ciekawe, dowiezione pudełko zawierające 300g bites’ów jest o wiele większe niż to, w którym podaje się je w KFC. Gdy Pani Małgorzata spróbowała przenieść rzeczywiste 300g bites’ów do normalnego pudełka używanego w KFC do podawania rzekomych 300g okazało się, że się w nim po prostu nie mieszczą.

Portal gazeta.pl poprosił KFC o komentarz w sprawie.

 – Kawałki kurczaka mają zróżnicowaną wielkość i kształt. Z tego względu waga porcji występującej w pudełku o dedykowanej gramaturze może się nieznacznie różnić od podanej w ofercie, nawet o jedną piątą – powiedział w rozmowie z portalem gazeta.pl przedstawiciel KFC.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Zobacz również


bh, źródło: facebook / gazeta

Zobacz również