We Francji znowu było gorąco. W wyniku licznych manifestacji 24 policjantów i żandarmów odniosło rany. Wściekli Francuzi protestowali przeciwko rządowej reformie liberalizującej prawo pracy. Do najostrzejszej bitwy doszło w Rennes. 

Francuzi nie godzą się na reformy, które zostały zainicjowane w związku z walką z bezrobociem. Nowe przepisy miały uelastycznić rynek i zrezygnować z niektórych rozwiązań, do których przywiązali się francuscy pracownicy. Chodzi między innymi o takie przywileje jak 35-godzinny tydzień pracy. Według badań, przeciwko liberalizacji opowiada się aż 78 proc. Francuzów.

Policjanci podają, że w manifestacjach przeciwko reformom na rynku pracy wzięło udział 170 000 osób. W samej stolicy zgromadziło się 50 000 demonstrantów. Z kolei związki zawodowe przekonują, iż na francuskie ulice wyszło pół miliona osób.

W trakcie manifestacji doszło do starć z policją. Funkcjonariusze w odpowiedzi na miotanie kamieniami użyli gazu, armatek wodnych oraz kul plastikowych. Najostrzejsze walki miały miejsce w Rennes.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO


Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: wp.pl

Zobacz również