Brutalne morderstwo słynnego w Polsce dziennikarza. Służby rozkładają ręce

Brutalne morderstwo słynnego w Polsce dziennikarza. Służby rozkładają ręce

O tej tragedii ciężko mówić. Ogromny problem sprawia nie tylko fakt, że zabito dziennikarza w bestialski sposób. Problematyczny jest fakt, że dotąd nie wiadomo prawie nic w tej sprawie. Policja dosłownie rozkłada ręce.

Pawieł Szaramiet to białoruski dziennikarz, który został zamordowany 20 lipca 2016 roku. Mężczyzna wsiadł do swojego samochodu, a gdy go odpalił, doszło do potężnego wybuchu. Okazało się, że dwójka nieznanych sprawców podłożyła bombę w jego aucie. Zamach okazał się udany. Nie można powiedzieć tego o śledztwie, które od półtora roku prowadzone jest przez Narodową Policję Ukrainy. Jej szef Siergiej Kniaziew oświadczył 26 grudnia podczas konferencji prasowej, że dotąd "osoby stojące za zamachem nie zostały ustalone". ZOBACZ TAKŻE: Co tam się dzieje!? Bombowy zamach na polski sąd, ogromna akcja służb

Nikt "nic nie wie" o śmierci dziennikarza

Choć policja rozkłada ręce, materiałów, które mogą pomóc w śledztwie, jest bardzo dużo. Kamery monitoringu zarejestrowały bowiem moment, w którym dwójka podejrzanych - mężczyzna i kobieta - podkładają bombę w samochodzie dziennikarza. Policjanci o dziwo wcale nie przeprowadzili wnikliwych prac nad tym video. Co więcej, wszelkie ich ustalenia są tajne. Jak bowiem tłumaczą, "nie chcą ujawniać swoich postępów winowajcom". W sprawę zaangażowali się dziennikarze portalu slidstvo.info. Ci ustalili, że na kilka godzin przed śmiercią Szaramieta pod jego domem stał samochód Ihora Ustymenko. To były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Do dzisiaj twierdzi, że stał pod domem Szaramieta, bo śledził pewną osobę niezwiązaną w ogóle ze sprawą dziennikarza.

Zabójstwo, o którym mówi świat

Sprawa elektryzuje nie tylko ukraińską i białoruską opinię publiczną. Śmierć Szaramieta wzbudza wzburzenie w środowiskach dziennikarskich na całym świecie. Ten był bowiem wielkim krytykiem rządów Aleksandra Łukaszenki, Władimira Putina i Petra Poroszenki. Jego artykuły były masowo cytowane - także w Polsce, gdzie był bardzo popularny wśród polskich dziennikarzy. Wielokrotnie bywał w Polsce, w której widział swojego sojusznika w walce z władzami krajów Europy Wschodniej. Polacy podziwiali natomiast jego nierówną walkę z władzami Rosji, Białorusi i Ukrainy. Jego ostatnim materiałem przed śmiercią był obszerny opis tego, jak na Ukrainie blokuje się pracę komisji, które walczą z korupcją. Zapowiadał wówczas, że będzie dalej drążył sprawę. ZOBACZ TAKŻE: Niemal udało mu się przeprowadzić krwawy zamach w Polsce. Kara? Śmieszna! źródło: rmf24.pl Następny artykuł