Zalewska ma ogromne problemy. Unawni, kto naprawdę odpowiada za reformę edukacji

Zalewska ma ogromne problemy. Unawni, kto naprawdę odpowiada za reformę edukacji Źródło: źródło: flickr.com

System edukacji w Polsce po reformacji, jakiej dokonało MEN pod rządami Anny Zalewskiej, wzbudza niemałe kontrowersje. Nie chodzi tylko o likwidację gimnazjów, ale także o kontrowersyjne teksty z podręczników, które szokują rodziców. Dotąd Zalewskiej udawało się ukryć ich autorów, ale teraz będzie musiała ujawnić ich nazwiska.

Wszystko przez wytężoną pracę, jaką wykonała Iga Kazimierczyk, stojąca na czele Fundacji "Przestrzeń dla Edukacji". Ta zgłosiła się do MEN o udostępnienie nazwisk osób, które stoją za napisaniem podręczników do poszczególnych przedmiotów, a tym samym - są autorami nowej podstawy programowej. Kazimierczyk nie doczekała się jednak odpowiedzi od MEN. Zgłosiła więc skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a dopiero wówczas ministerstwo Zalewskiej przesłało oficjalną odmowę w tej sprawie. Kobieta nie zarzuciła jednak dochodzenia do ujawnienia przez MEN nazwisk. Znów zgłosiła się do WSA, o podanie nazwisk autorów reformy. Jak podkreślała, skoro eksperci zgarnęli 831 tys. złotych od ministerstwa z naszych kieszeni, powinni być znani. Zalewska zasłaniała się jednak ustawą o dostępie do informacji publicznej, która według niej ma nie definiować pojęcia "osoba pełniącej funkcje publiczne". Nie pomogło to jednak minister - w środę WSA wydał decyzję, że MEN musi ujawnić nazwiska zatrudnionych przez resort ekspertów. To oznacza niemałe kłopoty dla minister edukacji. Kazimierczyk odtrąbiła zwycięstwo, a za walkę z resortem podziękował jej już Związek Nauczycielstwa Polskiego, a także rzesze rodziców, dla których obecna podstawa jest kontrowersyjna. Jak podała szefowa Fundacji "Przestrzeń dla Edukacji", podczas rozprawy w warszawskim Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym nie było nikogo z MEN. źródło: natemat.pl

Następny artykuł