Pierwsza pomoc jest bardzo ważna i udzielenie jej w odpowiednim czasie może uratować ludzkie życie. Niestety z doświadczenia wiem, że bardzo mało osób decyduje się na udzielenie pomocy, gdy np. widzi kogoś leżącego na ulicy. Jest to poważny problem i w poniższym tekście przedstawię, z czego wynika taka a nie inna postawa Polaków.

3 lata swojego życia poświęciłem na naukę tego, jak ratować ludzkie życie. Podczas trwania studiów i wolontariatu, którego się podjąłem po ich zakończeniu, widziałem naprawdę sporo, chociaż to nic w porównaniu z moimi kolegami i koleżankami, którzy zdecydowali się na karierę zawodową jako ratownicy medyczni. Jednak nawet w życiu prywatnym spotkałem się wielokrotnie z ludzką obojętnością na los innych.

Każdy z nas zapewne niejednokrotnie w swoim życiu przeżył taką sytuację. Idziemy spokojnie przez miasto i nagle dostrzegamy osobę leżącą na chodniku lub trawniku. Większość sobie pomyśli, że ów osobnik jest po prostu pijany i pójdzie dalej. Jednak prawda może być zupełnie inna. Musimy zdawać sobie sprawę, że udzielenie pierwszej pomocy szczególnie niedługo po zdarzeniu może uratować ludzkie życie. W tym miejscu pragnę przypomnieć, że w świetle polskiego prawa jesteśmy zobligowani do próby udzielenia pomocy osobie poszkodowanej. Więc dlaczego tego nie robimy?

Pierwsza pomoc: strach przed udzieleniem jej

Jest to chyba jedna z najczęstszych wymówek, które możemy usłyszeć. Chodzi mianowicie o podejście, że nie udzieliłem pomocy, bo bałem się, że zrobię mu większą krzywdę. Postępowanie w przypadku wypadków nagłych w pierwszej pomocy jest bardzo ograniczone, co nie znaczy, że jest bez znaczenia.

W tym momencie muszę zgodzić się z opinią, że przeprowadzenie resuscytacji na ulicy przez osobę niedoświadczoną faktycznie może wiele osób przerażać. Jednak trzeba tutaj wyraźnie nakreślić, kiedy przeprowadza się taką procedurę. W myśl zasad pierwszej pomocy resuscytację rozpoczynamy, gdy stwierdzimy, że osoba nie oddycha. Jest to wywołane tym, że serce bez oddechu będzie bić, ale nie będziemy oddychać, gdy serce nie bije. Moje pytanie więc brzmi, jak możemy jeszcze zaszkodzić osobie, która z formalnego punktu nie żyje? Przecież nie uśmiercimy jej bardziej.

Oczywiście może się zdarzyć, że podczas uciśnięć klatki piersiowej zostaną połamane żebra u poszkodowanego, ale jest to raczej mała cena za możliwość przywrócenia akcji serca. Dodam również, że już po 5 minutach bez dostępu do tlenu w mózgu dochodzi do nieodwracalnych uszkodzeń. Nie będzie więc przesadą, jeśli powiem, że w takiej sytuacji naprawdę liczy się każda minuta.

Inną kwestią jest pozycja boczna ustalona, której celem jest właśnie zabezpieczenie poszkodowanego i jest naprawdę banalna do wykonania. Zapewne w tym momencie kilka osób pomyśli: „ok, ale ja nie wiem, jak to się robi” i dlatego przechodzimy do kolejnego punktu.

Pierwsza pomoc: nie umiem jej udzielić

Jest to również bardzo częsta wymówka do nieudzielenia pierwszej pomocy rannemu. Powiem szczerze, że nie wierzę, żeby w dzisiejszych czasach była dorosła osoba, która w swoim życiu nie była chociaż raz na zajęciach z pierwszej pomocy. Dodatkowo w większości przypadków wystarczy, że będziemy przy poszkodowanym, żeby kontrolować jego stan i zadzwonimy po pogotowie, a raczej wszyscy znamy numery alarmowe.

Wracając do zajęć poruszających tę tematykę. Sam pierwszy raz spotkałem się z pierwszą pomocą jeszcze w szkole, gdzie mieliśmy temu zagadnieniu poświęcone dobrych kilka zajęć w ramach przedmiotu PO (przysposobienie obronne). Teraz w szkołach prowadzone są zajęcia skupione tylko i wyłącznie na pierwszej pomocy. Co więcej, każdy kurs na prawo jazdy również zawiera takie szkolenie.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, jak zazwyczaj takie szkolenia są przeprowadzane i rozumiem, że po takiej lekcji mało kto będzie się czuł pewnie. Jednak żyjemy w takich czasach, że wystarczy w wyszukiwarkę wpisać frazę „pierwsza pomoc” i bez problemu znajdziemy kompletne schematy postępowania oraz filmy instruktażowe, które pokazują wszystko krok po kroku.

Nie są to oczywiście jedyne powody, przez które ludzie nie udzielają pierwszej pomocy. Innymi są strach przez ewentualnym pozwem lub zwyczajne obrzydzenie, bo bądźmy szczerzy, raczej nikt nie marzy o bliskim kontakcie z osobą, która może leżeć w swoich wymiocinach lub krwi.

W tym miejscu apeluje do osób, które czytają ten tekst. Nie bójmy się pomagać i nie bądźmy obojętni na problemy innych. Coś, co może zabrać kilka minut z twojego cennego czasu, może innej osobie dosłownie uratować życie lub zdrowie. To naprawdę nie jest trudne. Jednocześnie chciałbym, aby szkolenia z udzielania pierwszej pomocy były prowadzone z należytą starannością, aby każda osoba po ich ukończeniu była pewna swoich umiejętności.

Karol Zaborowski

Redaktor portalu Pikio.pl. Absolwent ratownictwa medycznego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Człowiek ciekawy świata, komentujący to, co go otacza.

PRZECZYTAJ: Pilecki: mamy po prostu niesprawiedliwy system

PRZECZYTAJ: Wieczorek: Joachim Brudziński, wojsko na ulicach i cały ten bałagan w kilku prostych zdaniach

PRZECZYTAJ: Kossela: O tolerancji słów kilka. Coś, co powinno być oczywiste, a nie jest

Chcesz odstawić alkohol? Oto, co stanie się z twoim ciałem!


Jak poznać, czy przedawkowałeś kawę? 8 objawów

...

Zobacz również