Ukradł cukierka za 40 groszy. Właśnie usłyszał wyrok

Ukradł cukierka za 40 groszy. Właśnie usłyszał wyrok

Zapadł wyrok w sprawie kradzieży cukierka wartego 40 groszy, której miał dokonać emeryt w jednym z dyskontów. Absurdalną sprawę śledziła cała Polska, czekając jak zakończy się postępowanie. Niektórzy mogą być zszokowani decyzją sądu.

Wyrok, który zakończył perypetie 70-letniego emeryta, jest dla wielu nie do przyjęcia. Każdy był przekonany, że sędzia postąpi inaczej. Jednak sam oskarżony nie ma już zamiaru odwoływać się od wyroku.

Wyrok zadziwił wszystkich, tym razem 70-latek nie będzie się odwoływał

Sędzia Klaudia Juraszczyk podjęła decyzję na jednej rozprawie, co zrobić z oskarżonym 70-letnim Romanem Wawrzyniakiem. Okazało się, że emeryt jest winny i ma zapłacić karę grzywny w wysokości 20 złotych, a także pokryć koszty sądowe w wysokości 100 złotych. To była najdroższa śliwka w czekoladzie w życiu tego mężczyzny - normalnie warta około 40 groszy. Na poprzedniej rozprawie zapadł wyrok miesięcznego ograniczenia wolności z obowiązkiem prac społecznych w wymiarze 20 godzin. To właśnie tę karę zaskarżył emeryt i tym samym musi jedynie uszczuplić swój portfel.

Co ciekawe, zarówno obrońca jak i prokurator tym razem wnosili o uznanie 70-latka winnym, ale bez nakazania mu prac społecznych, a sam oskarżony wnioskował o uniewinnienie. Jednak co tak właściwie się stało, czy rzeczywiście Roman Wawrzyniak ukradł cukierka? Jak sam zeznał, 4 lipca 2019 roku robił zakupy w sklepie Biedronka, a przechodząc przy stoisku z cukierkami wziął jednego z nich, zjadł i wyrzucił papierek. Krótko potem podszedł do niego pracownik sklepu obwiniając o kradzież.

Cały czas upierał się, że to nie była kradzież. W końcu sprawa trafiła do sądu

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

- Powiedział, że cukierka ukradłem. Zaprzeczyłem. Po wyjściu od kasy podszedł do mnie pracownik ochrony. Było przeszukanie. Wezwano policję (...) Zjadłem go, by podjąć decyzję, czy kupić więcej cukierków. On mi nie smakował, więc nie wróciłem, by dokonać zakupu. (...) Nie włożyłem cukierka do kieszeni, nie przeszedłem z nim przez linię kas, ja go skonsumowałem na miejscu. Moim zdaniem to nie jest kradzież - tłumaczył 70-latek przed sądem. Porównał to do sytuacji za granicami Polski, gdzie można uszczknąć produktu przed zakupem.

Dzisiaj grzeje: 1. Wszyscy byliśmy oszukiwani? Wyciekły tragiczne dane dotyczące śmiertelności koronawirusa
2. Przyczyna śmierci Lipko była inna? Ujawniono na co naprawdę zmarł, informacje porażają

Emeryt mówił potem, że otrzymał wezwanie na przesłuchanie, lecz się nie stawił z powodu choroby. Uznał sprawę za zamkniętą, kiedy pocztą przyszedł do niego list z wyrokiem nakazowym. W sprawie było również 4 świadków: pracownik Biedronki, ochroniarz i 2 policjantów. Zeznali, że padała niejednokrotnie propozycja, aby 70-latek zapłacił 40 groszy na miejscu i nie ma sprawy - ten jednak nie chciał zapłacić i upierał się, że to nie była kradzież. Nie mogli mu wystawić mandatu, dlatego sprawa trafiła do sądu.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Rewolucyjny przepis na chleb w jajku lepszy niż pizza. Robi się w 3 minuty, dlaczego wcześniej nikt go nie polecał?
  2. Niemal każdy załapie się na wcześniejszą emeryturę. Nowy pomysł rządzących
  3. Łzy same lecą. Romuald Lipko nie spełnił swojego ostatniego marzenia, zabrakło 7 dni
  4. Hitowy show Polsatu jest oszustwem? Uczestnik przypadkiem się wygadał, będzie afera
  5. Dramat Maryli Rodowicz. Najpierw zmarło jej dziecko, potem nadszedł kolejny cios

Źródło: Interia

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News