Polski piłkarz uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi. "Jedną nogą byłem na tamtym świecie"

Polski piłkarz uległ bardzo ciężkiemu wypadkowi. "Jedną nogą byłem na tamtym świecie" Źródło: Shutterstock.com/zef art

Wypadek zmienił jego życie o 180 stopni. Młody piłkarz miał u stóp cały świat. Pech chciał, że przy rodzinnej imprezie postanowił wypróbować jazdę na quadzie. Dziś wspomina, że nad jego życiem czuwała siła wyższa.

Wypadek, jakiego doznał przed rokiem piłkarz mazowieckiej Legionovii, 25-letni wówczas Daniel Kutarba, diametralnie zmienił jego życie. Futbolista miał imponujące plany - grę na coraz wyższy poziomie, ślub ze swoją narzeczoną. Nic nie zapowiadało tragedii, która wydarzyła się 15 kwietnia ubiegłego roku.

Sam piłkarz do dziś niewiele pamięta z chwil przed wypadkiem. Kutarba odpoczywał w rodzinnym gronie. Wspólnie z wybranką postanowili spróbować swoich sił na quadzie. Wybrali się na wspólna przejażdżkę, bez zbędnych szarż. 

Koszmarny wypadek piłkarza. Lekarze mówili zgodnie, że śmierć była niemal pewna

Niestety, ich brak wprawy w połączeniu z usterką sprzętu zakończył się koszmarnym wypadkiem. Daniel wjechał quadem centralnie w słup betonowy. Dziś, niemal rok po tamtym zdarzeniu, piłkarz przyznał, że przeżył dzięki sile wyższej.

- To powinien być wypadek śmiertelny. Jedną nogą byłem na tamtym świecie. Lekarze walczyli o mnie długie dni. Walczą do dzisiaj, ja razem z nimi - powiedział Daniel Kutarba w rozmowie z dziennikarzem Sportowych Faktów.

Piłkarz przekonuje, że wielu lekarzy po tym, jak usłyszeli o kulisach wypadku, odpowiadali zgodnie, że powinien skończyć się śmiercią człowieka.

Mężczyzna niewiele pamięta z pierwszego półrocza 2018 roku. 

- Dziura. Mam tylko przebłyski świąt wielkanocnych i meczu, który rozgrywałem dzień przed wypadkiem. Może pamięć jeszcze wróci? - zastanawia się Kutarba.

W rozmowie z serwisem sportowym wyjawił też szczegóły z feralnego dnia, które opowiedzieli bliscy. 

- W niedzielę pojechaliśmy z narzeczoną Dagmarą do mojej siostry. Rozpaliliśmy grilla. Namówiłem szwagra, by dał mi się przejechać na quadzie. Nie bałem się, już wcześniej jeździłem na innym, ale ten miał większą moc. Wsiadłem, zrobiłem kółko wokół domu. Później dosiadła się Dagmara. Przejechaliśmy 200 metrów. Nie pędziłem, to było raptem 40 kilometrów na godzinę. Przy zmianie biegów szarpnęło nami. Zahaczyliśmy o krawężnik i wybiło nas prosto na betonowy, przydrożny słup - powiedział dla Sportowych Faktów.

Pozostaje wierzyć, że piłkarz wykorzysta kolejną życiową szansę, którą dała mu siła wyższa.

źródło: Sportowe Fakty

Następny artykuł