Wojska USA tej nocy zbombardowały syryjską bazę wojskową al-Shajrat. 59 pocisków „Tomahawk” zostało wystrzelonych z amerykańskich okrętów stacjonujących w pobliżu syryjskiego miasta Homs. Amerykanie poinformowali o tym wcześniej Rosję oraz przeprowadzili atak nocą, żeby zminimalizować ofiary cywilne.

Atak jest odpowiedzią na niedawne użycie broni chemicznej przeciwko ludności cywilnej w Syrii. Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że jest pewne, iż zakazanej konwencjami międzynarodowymi broni użył reżim Baszszara al-Asada. To na rozkaz Trumpa rozpoczęto atak.

Należy jednak przypomnieć, że jeszcze kilka lat temu, kiedy do koalicji przeciwko prezydentowi Asadowi dołączyły Stany Zjednoczone, Donald Trump był zdecydowanym przeciwnikiem włączania się w walki. Pisał wtedy na twitterze, że bombardowanie Syrii nie przyniesie USA żadnej korzyści, a jedynie straty. Podkreślał również, że działanie ówczesnego prezydenta Obamy jest szkodliwe, a ataki nie powinny mieć miejsca bez zatwierdzenia w Kongresie.

 – Co uzyskamy z bombardowania Syrii, prócz większego długu i prawdopodobnego przedłużenia konfliktu? Obama potrzebuje akceptacji kongresu – pisał Trump na swoim Twitterze w sierpniu 2013 roku.

Przez całą kampanię wyborczą Donald Trump deklarował jednoznacznie, że za jego rządów USA nie będzie brać udziału w takich konfliktach.

Jak widać – punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

...

Zobacz również

Źródło: twitter.com/realDonaldTrump