Smutne. Najsłynniejsze stado krów w Polsce zostanie wybite zaraz po wyborach

Smutne. Najsłynniejsze stado krów w Polsce zostanie wybite zaraz po wyborach Źródło: pxhere/Maxiflower

Wybory są już tuż tuż, więc politycy PiS robią wszystko, by utrzymać się przy władzy. Do mediów wyciekły informacje, które mogą wpłynąć negatywnie na sondaże. Od wyników głosowania zależą dalsze losy krów z Deszczna.

Wybory to najbardziej gorączkowy czas dla polityków. PiS wprowadza kolejne dodatki, grozi katastroficznymi rządami PO, agituje mieszkańców mniejszych miejscowości do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego - słowem staje na głowie, by przekonać do siebie elektorat. Tymczasem wyszły na jaw informacje o barbarzyńskich zamiarach rządzących. Rządy partii stają się coraz bardziej krwawe. Dosłownie. 

Politycy PiS postanowili w brutalny sposób rozprawić się ze słynnym stadem krów z Deszczna w województwie lubuskim. Zwierzęta kilkanaście lat temu zostały porzucone przez gospodarza, od tamtej pory nie zostały przez nikogo przygarnięte. Wolno wypasające się stado stało się dla mieszkańców symbolem niezależności. Podziwiają to, że krowy doskonale odnalazły się w naturalnych warunkach. Z pozoru niewinne zjawisko urosło jednak do rangi problemu. 

Wybory to być albo nie być dla krów z Deszczna

W momencie opuszczenia przez właściciela zwierząt było kilkanaście, teraz już ok. 185 sztuk. Nikt nie kontrolował tempa rozmnażania się stada, a to okazało się rekordowe. Choć mieszkańcy gminy przepadają za zwierzakami, te zaczęły im zagrażać. Krowy zaczęły wychodzić na drogi, często wpadając pod przejeżdżające samochody. W dodatku regularnie niszczą uprawy rolników i tratują zabudowania gospodarskie.

Mieszkańcy nie mogą domagać się odszkodowania za poniesione uszczerbki, ponieważ krowy są uznawane za domowe, a nie dzikie zwierzęta. Czarę goryczy przelało ostrzeżenie weterynarza, że bydło może być chore i przenosić wirusy na ludzi. W końcu krowy z Deszczna nie są zarejestrowane, co skutkuje brakiem przeprowadzania odpowiednich badań. 

Internauci protestują przeciwko rozporządzeniu w sprawie bezbronnego stada

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

Głos weterynarza przeważył szalę w sprawie rozwiązania tej kłopotliwej sytuacji. Politycy PiS uznali, że najlepszym rozwiązaniem będzie likwidacja stada. Mieszkańcy ocenili postulat jako bezsensowny, zwłaszcza że zabite krowy nie wylądują na stołach w postaci cielęciny. Twierdzą także, że mleko już się rozlało, ponieważ bezpańskie cielaki były przez wiele lat porywane przez chcących zarobić gospodarzy. O takich incydentach świadczą odnajdywane co i raz pułapki z sianem. Teraz nikt nie jest w stanie zrewidować pochodzenia bydła. Zgodnie z przepisami rolnik ma parę dni na zarejestrowanie i zakolczykowanie nowo narodzonego podopiecznego. Istnieje więc ryzyko, że Polacy spożywali zakażone mięso. 

Badania weterynaryjne musiałyby więc objąć nie tylko dzikie stado, ale też inne zwierzęta na terenie 400 ha. Politycy PiS-u nie chcą się bawić w takie ceregiele i wolą wybrać szybsze rozwiązanie. Na zabicie krów przeznaczyli ok. 350 tys. zł. Internauci są oburzeni tak bezdusznym postępowaniem. Uważają, że kontrola zdrowia krów pochłonęłaby mniej funduszy. Nie zgadzają się też na marnotrawstwo życia zwierząt. Dlatego na Facebooku organizacja o wymownej nazwie "Arka dla zwierząt" intensywnie poszukuje chętnych do adopcji zwierząt. Zamierzają urządzić akcje protestacyjną. W obliczu niedawnej deklaracji Jarosława Kaczyńskiego o 500 plus na krowy, rozporządzenie w sprawie stada z Deszczna wydaje się jeszcze bardziej oburzające.

  1. Michał Szpak jest spokrewniony z polską gwiazdą. Nie uwierzycie, kto to jest
  2. Anna Przybylska do końca była aktywna w mediach społecznościowych. Ostatni post chwyta za serce
  3. Brak słów by opisać tę stratę. Nie żyje Rafał Urbacki
  4. Wyborcza zapowiada sensację ws. afery Morawieckiego. "To dopiero początek"
  5. Największa gwiazda "Tańca z gwiazdami" w ciąży! Wielka radość, pomogło in vitro

Źródło: InnPoland

Następny artykuł