WTC było wizytówką Nowego Jorku. Wszystko zmieniło się jednak 11 września 2001 roku. Tego dnia doszło do zamachów terrorystycznych, które na zawsze zmieniły oblicze nie tylko Ameryki, ale i świata. Bliźniacze wieże legły w gruzach po uderzeniu samolotów porwanych przez terrorystów.

WTC od lat były prawdziwym symbolem Nowego Jorku. W Światowym Centrum Handlu przez lata zapadały decyzje mające wpływ na globalną gospodarkę. Tak sytuacja przedstawiała się do 2001 roku. Na samym początku nowego tysiąclecia doszło jednak do jednej z najbardziej symbolicznych tragedii naszych czasów.

W godzinach porannych doszło do porwania samolotów pasażerskich wykorzystanych później przez terrorystów jako broń. Pierwszy samolot wbił się w północną ścianę północnej wieży WTC. Piętnaście minut później drugi samolot zakończył swój lot uderzając o wieżę południową.

W obliczu eksplozji i wszechobecnych pożarów, konstrukcje zawaliły się po kilkudziesięciu minutach. Zamachy pochłonęły łącznie niemalże 3000 żyć.

WTC – Polak bohaterem

Wielka tragedia Ameryki i świata pełna jest nieprawdopodobnych historii pojedynczych osób. Jedną z nich jest na pewno jest ta polskiego emigranta Jana Demczura, który wykazał się bohaterską postawą w obliczu niesłychanego niebezpieczeństwa. Udało mu się ujść z życiem, ratując przy okazji inne osoby uwięzione w WTC.

48-latek przez dekadę pracował przy myciu okien World Trade Center. W momencie uderzenia samolotu w wieżę, Polak przebywał wraz z pięcioma innymi osobami w windzie. Ta zatrzymała się na 50 piętrze. Wyjście z niej było zastawione przez odłamek roztrzaskanej ściany. Jan Demczur jako jedyny z uwięzionych pasażerów zachował zimną krew.

Przy pomocy gumowego wałka będącego sprzętem do mycia szyb zaczął przebijać przewróconą ścianę. Po kilkudziesięciu minutach jego wysiłek przyniósł wymierny rezultat, pasażerowie mogli w końcu opuścić windę. Wszyscy bez zastanowienia wybiegli ze śmiertelnej pułapki i rzucili się w kierunku schodów przeciwpożarowych.

Wszystkie osoby uratowane z windy przez Demczura opuściły budynek w ciągu 45 minut od uderzenia. Północna wieża Światowego Centrum Handlu zawaliła się dokładnie 5 minut później.

Demczur: nie jestem bohaterem

Wydawałoby się, że tak odważne czyny będą dla Demczura powodem do dumy. 48-latek nie szczyci się jednak swoimi dokonaniami. Uważa on, że prawdziwi bohaterowie nigdy nie wyszli z budynku.

– Bohaterami są ludzie, którym nie udało się wydostać. Ja jestem szczęśliwy, że żyję – powiedział Demczur odbierając lata temu specjalne wyróżnienie przyznane mu podczas zjazdu Międzynarodowego Stowarzyszenia Czyścicieli Okien.

Cichy bohater z World Trade Center nie ukrywa, że wydarzenia tamtego dnia zmieniły go na zawsze. Jego psychika już nigdy nie wróci do stanu przed tragedią.

– Jeśli wrócę do pracy, chcę czyścić okna położone nie wyżej niż długość mojej drabiny – wyznał.

Gumowy wałek, który posłużył Demczurowi do rozwalenia przewróconej ściany stał się eksponatem muzealnym. Można go oglądać w Narodowym Muzeum Amerykańskiej Historii.

Tragedia, która zabija od 17 lat

Pomimo tak długiego czasu, który upłynął od zamachów terrorystycznych na World Trade Center, na jaw wychodzą coraz to nowe fakty towarzyszące tragedii.

W zeszłym tygodniu światło dzienne ujrzały niepublikowane wcześniej nagrania zarejestrowane przez jedną z ekip telewizyjnych. Wszystkie materiały nakręcone przez operatora są bardzo dobrej jakości i szczegółowo pokazują rozwój tragedii chwila po chwili. Na nagraniach można również znaleźć wizytę w budynku WTC 7 na kilka minut przed jego zawaleniem.

Mimo tak długiego czasu, który minął od zamachów na Światowe Centrum Handlu, tragedia tamtych dni ciągle zbiera swoje żniwo. Bezpośrednio w katastrofie śmierć poniosło 2996 osób, jednak szacuje się, że od tamtego czasu kolejne 1700 zmarło w wyniku następstw zamachów.

Fakty są bezlitosne. Od czasu tragedii zdiagnozowano nowotwór u prawie 10 tysięcy osób przebywających na miejscu katastrofy, bądź mieszkających nieopodal. Największą grupą wśród poszkodowanych są pracownicy służ porządkowych, którzy tuż po katastrofie byli zmuszeni wdychać toksyczne opary i pył wydobywający się po zawaleniu wież.

Lekarze do dzisiaj zajmujący się leczeniem osób, które ucierpiały w zamachach podkreślają, że każdego tygodnia zgłasza się do nich kilkunastu pacjentów, u których diagnozują raka. Najwięcej osób musi walczyć z nowotworem płuc, mózgu i tarczycy.

ZOBACZ TAKŻE

  1. Violetta Villas zmarła w okropnych warunkach. Nie wszystko było wiadomo od razu
  2. Listy księżnej Diany do teścia bardzo interesowały Brytyjczyków. Oto, co jej odpowiedział
  3. Tomasz Komenda otworzy własny biznes. Ma już plan

Znani Polacy, którzy przegrali walkę z rakiem [ZDJĘCIA]


12 PRZERAŻAJĄCYCH zdjęć, których zagadki nie udało się rozwiązać

Zobacz również