armata
Fot. Wkimedia.org
Mikołaj Pilecki - 7 Września 2018

Rzeczpospolita: Dokładnie za tydzień wybuchnie wojna. U sąsiada Polski

Wojna na Ukrainie trwa od czasu obalenia prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza i buntu jego zwolenników w jego rodzinnej, wschodniej części kraju. Niszczący niegdyś przemysłowe serce państwa konflikt, ma wejść w nową fazę za dokładnie tydzień. Czy dojdzie do zakrojonej na wielką skalę ofensywy?

Wojna na Ukrainie, najnowszy konflikt zbrojny w Europie, kiedy wybuchła, była prawdziwym zaskoczeniem. Nikt nie spodziewał się, że protesty na Majdanie Niepodległości w Kijowie, podobne do tych z 2004 roku, doprowadzą w ostateczności do niemalże rozpadu państwa. W efekcie niestabilności Ukrainy Rosja zaanektowała oddany jej 60 lat wcześniej Krym, a na wschodnich rubieżach republiki wybuchło zbrojne powstanie. Wojna w obwodach ługańskim i donieckim trwa już 4 lata, a zawarte w Mińsku porozumienie jest nie tylko nie do końca przestrzegane, ale również spowalnia cały proces pokojowy. Jak przekonują obecnie media w Moskwie i stolicach samozwańczych republik na wschodzie Ukrainy, władze Ukrainy mają zamiar przełamać impas i przeprowadzić największą ofensywę tej wojny i to już tydzień. Kijów, co zrozumiałe, zaprzecza tym doniesieniom.

Wojna na Ukrainie wejdzie w nową fazę już za tydzień?

Zgodnie z pozyskanymi przez "Rzeczpospolitą" informacjami, władze Donieckiej Republiki Ludowej są przekonane, że już 14 września ogromne siły ukraińskiej armii uderzą na najwęższy fragment samozwańczego państwa w celu okrążenia wojsk wroga i odcięcia go od granicy z Rosją. Zgodnie z doniesieniami "RP" atak ma rozpocząć się od strony Mariupola, które po ciężkich walach nie udało się zdobyć separatystom, a w którym ma obecnie znajdować się 12 tys. ukraińskich żołnierzy. Mają oni przy wykorzystaniu łodzi desantowych, ciężkiej artylerii i czołgów przypuścić ofensywę, której celem jest zakończenie wojny w tym regionie i odcięcie separatystów od dostępu do morza. Donieccy propagandyści przekonują również, że niedawne zabójstwo dowódcy wojsk DRL Aleksandra Zacharczenki, było pierwszym etapem planowanej ofensywy. - Ujawniliśmy ten plan, ponieważ nie chcemy krwi, chcemy spokoju - powiedział cytowany przez rosyjskie media wysoki wojskowy DRL Eduard Basurin. Władze Federacji Rosyjskiej natomiast zareagowały ze złością na te doniesienia. Zacharczenko był jednym z sygnatariuszy porozumień mińskich. Bluźnierstwem nazwał szef rosyjskiej dyplomacji fakt, że pozostali członkowie Grupy Normandzkiej Niemcy i Francja nie zareagowały na tę sytuację.

Kijów wszystkiemu zaprzecza

Władze w Kijowie zaprzeczają tym doniesieniom, tłumacząc, że wszczynanie jeszcze większego konfliktu, jest im całkowicie nie na rękę. - Jeżeli wojna wybuchnie na dużą skalę, to na pewno nie z winy Ukrainy. W Kijowie nikt nie podejmie takiej decyzji, ponieważ wiedzą, z czym to się wiąże. Zostalibyśmy oskarżeni o zerwanie porozumień mińskich i pojawiłoby się ryzyko zniesienia zachodnich sankcji wobec Rosji, które od tych porozumień są uzależnione - powiedział "Rzeczpospolitej" Ołeksij Melnyk ekspert z kijowskiego Centrum Razumkowa.ZOBACZ TAKŻE:
  1. Andrzej Duda w oparach absurdu. Ujawniono oburzające kulisy jego wizyty
  2. Minister PiS kazał strzelać nad ranem. Mieszkańcy chcą go zlinczować
  3. Niedziela – 30.09.2018. Jakie sklepy otwarte w najbliższą niedzielę?
ZAMIANA
wojsko polskieKto ma lepszą armię: Polska czy Białoruś? PORAŻAJĄCA różnica!Czytaj dalej
januszko2Ku pamięci: Straciliśmy ich pod Smoleńskiem [ZDJĘCIA]Czytaj dalej
źródło: rp.pl
Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News