Tragiczne skutki wichur w Polsce. Wiatr nawet do 220 km/h

Tragiczne skutki wichur w Polsce. Wiatr nawet do 220 km/h Źródło: youtube.com/TV iszczecinek.pl

Wichura, która w ostatnich dniach wstrząsnęła cała Polską teraz zbiera swoje żniwo. Nikt nie przypuszczał, że może dojść do takich zniszczeń. Od wielu godzin trwają nieustanne próby poradzenia sobie ze skutkami destrukcyjnego wiatru, w które zaangażowani są przedstawiciele wielu służb krajowych. I wszystko wskazuje na to, że jeszcze jakiś czas potrwają.

Wichura, która w weekend dotknęła nasz kraj szybko okazała się znacznie groźniejsza niż można było przypuszczać. W sobotę IMGW wystosowało alert ostrzegawczy pierwszego i drugiego stopnia, przestrzegając mieszkańców wszystkich polskich województw (prócz jednego), aby starali się nie wychodzić z domu. Jednak ostrzeżenie drugiego stopnia wystosowuje się wobec zagrożenia, gdy wiatr może osiągać prędkość do 110 km/h. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej dramatyczna. Miejscami porywy wiatru osiągały nieprawdopodobną prędkość, dochodzącą nawet do 220 km/h.

W ciągu tych kilku dni strażacy musieli interweniować kilka tysięcy razy. Skutki załamania pogodowego były drastyczne. Największą prędkość wiatru odnotowano w Katowicach - 222 km/h. Według wstępnych założeń, najgorsze miało nastąpić w nocy z soboty na niedzielę, jednak nawet w poniedziałek rano wichura nie uspokoiła się na tyle, by móc stwierdzić zakończenie anomalii.

Wichura zbiera swoje żniwo

Tylko w niedzielę strażacy wykonali 1150 interwencji, a aż 18 tysięcy mundurowych musiało pomagać w uprzątaniu skutków wiatru. Według informacji podanych przez gazeta.pl, najgroźniejsze wydarzenie miało miejsce w województwie opolskim, około godziny 2 w nocy. Wtedy to na jadący wóz strażacki przewróciło się niespodziewanie drzewo. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych, lecz dwie osoby zostały ranne.

Od piątku do poniedziałkowego poranka miało miejsce ponad 5700 interwencji strażaków. Około 700 dachów zostało zerwanych z domów, a wiele osób zostało pozbawionych prądów. Po weekendzie takich osób było niemal 400 tysięcy. Bez możliwości dostępu do prądu, bez światła i ciepłej wody. Największe straty odnotowuje się na terenach województwa lubelskiego, opolskiego, mazowieckiego i podkarpackiego.

Wichura zrywała dachy, linie energetyczne, powalała drzewa, przewracała billboardy reklamowe. Potężne porywy wiatru niejednokrotnie przewracały ludzi na ulicach i utrudniały prowadzenie samochodu.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

To koniec anomalii pogodowych?

Wszystko wskazuje na to, że pogoda nie ustabilizuje się w znaczący sposób jeszcze przez kilka dni. Czekają nas kolejne opady deszczu, deszczu ze śniegiem, a nawet gradu. Na szczęście wiatr znacznie straci na sile i będzie osiągał prędkość w porywach do 65 km/h.

Dobrą informacją jest, że już w piątek najprawdopodobniej czeka nas znaczące ocieplenie. Słońce będzie znacznie dłużej widoczne na niebie, a temperatura może wzrosnąć miejscami aż do 15 stopni.

ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL

  1. Kim jest brat Michała Szpaka? To prawdziwy przystojniak!
  2. Joanna Liszowska z mężem. To wpływowy i bogaty biznesmen ze Szwecji
  3. "Nie da się upaść niżej". Skandaliczny materiał TVP O Dulkiewicz
  4. Była żona wyrzuconego z TVN gwiazdora przerywa milczenie. Doszczętnie go skompromitowała
  5. Straszna historia gwiazdora Polsatu. Popełnił samobójstwo przez aktorkę

źródło: gazeta

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News