O tym, że w Wenezueli źle się dzieje, wiadomo nie od dziś. Potężna inflacja, przerwy w dostawach prądu, puste półki w sklepach, postępująca pauperyzacja i bezrobocie to tylko kilka z problemów, które ma ten kraj. Prezydent Nicolas Maduro postanowił uprzyjemnić te chwile chociaż dzieciom.

Wenezuelski urząd do spraw kontroli cen, który zajmuje się utrzymywaniem sprawiedliwej konkurencji na rynku, wziął się za producentów zabawek. Trzy magazyny największego prywatnego producenta – firmy Kreisel – zostały ogołocone co do ostatniej zabawki. W ten sposób rząd wszedł w posiadanie 4 mln zabawek.

Jak podał dyrektor urzędu, William Contreras, jest to kara, jaką władze Wenezueli nakładają na Kreisel. Dwóch dyrektorów sieciówki już siedzi w areszcie w związku z podejrzeniami o zmowę cenową. Samą firmę oskarżono zaś o podawanie zaniżonych ilości zabawek na stanie. Zdaniem Contrerasa, producent chciał wypuścić towar na rynek, kiedy ten znacznie przekroczy swoją wartość i w ten sposób potężnie się wzbogacić.

 – Konfiskata 4 mln zabawek Kreisela i aresztowanie kierownictwa firmy ma nauczyć wszystkie spółki w Wenezueli, że z prawami konsumenckimi Wenezuelczyków się nie igra – oświadczył Contreras.

Co więcej, władze kraju zamierzają odegrać rolę świętego Mikołaja i nieco podreperować swój wizerunek. Już bowiem zapowiedziano, że zabawki zostaną „sprawiedliwie rozdzielone” pomiędzy najbiedniejsze dzieci.

Takie rozwiązanie cieszy prezydenta Wenezueli, Nicolasa Maduro, który wciąż walczy o podźwignięcie kraju z kryzysu i zachowanie swojej twarzy. Zaledwie kilka dni temu Maduro ogłosił, że żąda, by wszystkie sieciówki obniżyły ceny swoich towarów o od 30% do 50%.

pt

...

Zobacz również