Przy okazji wyboru Donalda Tuska na kolejną kadencję na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, okazało się, że kreowany przez aktualnie rządzący w Polsce obóz wyjątkowy sojusz pomiędzy rządzącą na Węgrzech formacją Orbana a Kaczyńskiego nie jest tak mocny jakby chciał tego PiS.

Jeszcze przed głosowaniem nad reelekcją Donalda Tuska można było oczekiwać, że Węgry poprą stanowisko polskiego rządu, który był przeciwny kandydaturze byłego premiera Polski.

Jak się jednak szybko okazało, Węgry zagłosowały za kolejną kadencją największego wroga politycznego Jarosława Kaczyńskiego.

Natychmiast po zakończonym głosowaniu, m.in. na oficjalnym profilu węgierskiego przywódcy na jednym z portali społecznościowych zaczęły masowo pojawiać się oskarżenia o zdradę i brak lojalności wobec polskiego sojusznika.

Teraz Węgry odpowiadają i nie będzie to odpowiedź, która zadowoli zwolenników Prawa i Sprawiedliwości.

 – Przyjaźń liderów Polski i Węgier jest niepodważalna, ale nie zobowiązuje do lojalności, gdy postawa partnera wskazuje na utratę zdrowego rozsądku i nieco hazardowe podejście do polityki – czytamy w węgierskich mediach.

Podobną retorykę przyjęły wszystkie media na Węgrzech – ich przekaz można streścić w jednym zdaniu „sentymenty na bok, liczy się rozsądek”. Nie inaczej sytuacja ma się w przypadku sympatyzującego z obozem Viktora Orbana tygodnikiem „Heti Válasz”, który przekonuje, że węgierski premier podjął właściwą decyzję popierając Donalda Tuska.

...

Zobacz również