Ukraina przez lata była dla Rosji tym, czym dla Wielkiej Brytanii były Indie – perłą w koronie. Żyzny i bogaty w wysoko rozwinięty przemysł kraj nigdy nie znajdował się tak daleko od wpływów Moskwy. Według najnowszej analizy Władimir Putin utracił ją na zawsze.

Od 2014 roku Rosja i wszystko, co z nią związane jest tematem tabu za naszą południowo-wschodnią granicą. Wojna w Donbasie spowodowała, że coraz mniej osób chce posługiwać się językiem rosyjskim, wprowadza się poważne ograniczenia dla obywateli FR, przebywających na Ukrainie, a Rada Najwyższa zastanawiała się nad zerwaniem stosunków dyplomatycznych z Moskwą. Kijów uznał nawet Rosję za „państwo-agresora”.

ZOBACZ TAKŻE: Po raz pierwszy! Kaczyński stawia Ukrainie twarde ultimatum

Rosja straciła Ukrainę

Zdaniem publicysty Maksina Jusina nad Dnieprem nie ma już sił prorosyjskich na tyle silnych, by ponownie zbliżyć do siebie oba kraje. Ukraina pragnie integrować się z NATO i UE i wydaje się, że nawet niezwykle silna moskiewska cerkiew nie jest w stanie temu zapobiec.

ZOBACZ TAKŻE: Rosjanie ostrzegają świat: Polska chce napaść na to państwo

W ciągu całego bieżącego roku Ukraina pozostawała w centrum uwagi rosyjskich polityków i rosyjskich mediów. Jednak praktycznie żadna wiadomość ze znakiem ‚plus’ dla Moskwy z Kijowa nie nadeszła – pisze Jusin.

źródło: fakty.interia.pl

Zobacz również