Urzędniczy absurd. W ramach przeciwdziałania powodzi zmienili definicję stanu alarmowego

Urzędniczy absurd. W ramach przeciwdziałania powodzi zmienili definicję stanu alarmowego Źródło: fot. wikipedia.org

W Sulejowie, w woj. łódzkim, w ramach przeciwdziałania powodzi urzędnicy zdecydowali, że zamiast drogiego pogłębiania koryta rzeki lub podwyższenia wałów zmienią definicję stanu ostrzegawczego i alarmowego o kilkadziesiąt centymetrów.

Płynąca przez Sulejów rzeka Pilica wielokrotnie dawała się we znaki mieszkańcom zalewając ich posiadłości podczas nawet stosunkowo niewielkich opadów deszczu czy roztopów. Niemal po każdych opadach na rzece były osiągane stany ostrzegawcze i alarmowe. Problem z zerwanymi wałami i zalewaniem posiadłości postanowili rozwiązać urzędnicy z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. "Pomysłowi" urzędnicy podnieśli stan ostrzegawczy i alarmowy kolejno o 50 (ze 180 do 230) i 30 cm (z 230 do 260) dzięki czemu stany zagrożenia zalania posiadłości mieszczących się w pobliżu rzeki - w teorii - występują teraz rzadziej. Rozgoryczeni mieszkańcy oraz komentujący urzędniczy absurd internauci proponują by następnym krokiem w przeciwdziałaniu powodzi było ustawowe zakazanie jej występowania lub przynajmniej ogólnokrajowa zmiana definicji stanów ostrzegawczych i alarmowych o kilka metrów. Polub pikio.pl by być na bieżąco!

bh Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu