Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych w rządzie premier Szydło, w rozmowie z dziennikarzem TVN24 przyznał, że wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej jest wielką porażką PiS. Jednocześnie stwierdził, że za ten błąd największą odpowiedzialność ponosi Unia, która jest według niego całkowicie zależna od Berlina i kanclerz Merkel.

Donald Tusk nie pomagał nam przez ostatnie dwa i pół roku – o czym mówiliśmy. I jego pozostanie na tym stanowisku oznacza, że nadal żadnej pomocy z jego strony nie otrzymamy – powiedział Waszczykowski. Jednocześnie dodał po chwili, że sposób wyboru przewodniczącego „wiele nam mówi o tym, w którym kierunku ewoluuje Unia, ponieważ wiemy, że jest to teraz Unia pod dyktando Berlina, która się nie krępuje, nie udaje żadnych dyplomatycznych sztuczek, tylko twardo domaga się realizacji swojej polityki„.

Waszczykowski otwarcie zarzucił Unii także… procedury niedemokratyczne. – Wiele decyzji było podejmowanych w kuluarach, poza nami. Chcemy wiedzieć jakimi instrumentami, szantażami, czy naciskami posługiwano się, by wystąpić przeciw naszemu kandydatowi, a za Donaldem Tuskiem. Będziemy to sprawdzać, będziemy się do tego odnosić – powiedział wyraźnie zbulwersowany porażką.

Cała wypowiedź ministra była zaskakująca. Początkowe przyznanie się do przegranej było bowiem jedynie podłożem do krytyki całej Unii Europejskiej i Donalda Tuska. Sam przewodniczący Rady Europejskiej nie odniósł się jeszcze do tych słów, wspomniał jedynie lakonicznie o polityce PiS wobec jego osoby w pierwszych słowach po wyborze.

...

Zobacz również