Takie wiadomości zawsze wzbudzają silne emocje. Nie godzimy się na to, żeby zachowanie osób publicznych, które w jakimś sensie zawsze stają się też postaciami wyznaczającymi trendy, było moralnie wątpliwe. Wybielamy naszych idoli albo ich odrzucamy. A co, kiedy kultowy reżyser okazuje się potworem?

Nathalie Kay „Tippi” Hedren, odtwórczyni jednej z ról w sztandarowym dziele Alfreda Hitchcocka, wyznała, jak strasznym przeżyciem była dla niej współpraca z tym reżyserem.

Chociaż na początku nic tego nie zapowiadało, a Tippi Hedren była bardzo zadowolona z pracy na planie filmowym, niebawem okazało się, że to, co wydawało się błogosławieństwem, stało się przekleństwem. Reżyser oszalał na punkcie aktorki. Początkowo pragnął kontrolować całe jej życie – wiedzieć, gdzie wychodzi i z kim się spotyka.

Potem o mało nie doprowadził do tragedii na planie. Kiedy wycieńczona pracą w trudnych warunkach Tippi poprosiła o urlop – reżyser odmówił. Jego decyzję zmienił dopiero lekarz wezwany na plan, który zapytał twórcę, czy próbuje uśmiercić aktorkę.

Prócz skłonności do kontrolowania i sadyzmu, Hitchcock przejawiał wobec Tippi także głębokie uczucie. Pewnego dnia próbował z zaskoczenia pocałować dziewczynę na oczach tłumu. Według relacji Nathalie Hedren była też molestowana seksualnie.

 – Nie chcę się zagłębiać w szczegóły. Powiem tylko, że rzucił się na mnie i zaczął mnie dotykać. To było perwersyjne i ohydne – wspomina aktorka.

Za odrzucenie zalotów Alfred Hitchcock zemścił się na niej zawodowo. Nie pozwolił jej zerwać kontraktu, jednak nie obsadzał jej w żadnej roli. Przez dwa lata w niczym nie mogła grać, ale później też przez wiele lat nie dostała żadnej większej roli.

...

Zobacz również