Czy można pobić się o jedną krewetkę? Okazuje się, że tak. Do tego rodzaju bójki doszło w jednym z warszawskich lokali.

Wszystko zaczęło się od reklamacji klienta, który uznał, że w jego zupie jest jedynie jedna krewetka. Po jej złożeniu właściciel lokalu wylał posiłek do śmietnika.

Na tym nieprzyjemna sytuacja mogłaby się skończyć, gdyby nie fakt, że danie znalazło się na rachunku, który otrzymał klient. Wzburzony postanowił wyjść, nie uiszczając opłaty. To właśnie wtedy właściciel lokalu Dim Sum House miał zwrócić się do swojego klienta per „ty gnoju”.

Szarpnął mną, złapał za rękę i zerwał z mojego nadgarstka zegarek – relacjonuje wzburzony klient.

Następnie właściciel miał uderzyć go w twarz. Ze względu na zaistniałą sytuację partnerka klienta postanowiła wezwać na miejsce policję. Zdarzenie zupełnie inaczej zapamiętał jednak właściciel lokalu.

Klient poinformował, że w zupie nie ma krewetek. Podszedłem do stolika, wziąłem łyżkę i znalazłem dwie krewetki. Danie nazywa się ramen z krewetką, więc w zupie mogła być nawet jedna krewetka, jak twierdzi ten pan, a danie i tak byłoby takie, jak być powinno. Jeśli klient sobie życzy, może domówić krewetki do zupy – jedna w cenie 2 zł – przekonuje właściciel.

Przyznaje on również, że wyzywał swojego klienta, jednak o żadnych rękoczynach nie było mowy. Policjanci którzy przybyli na miejsce byli zszokowani wydarzeniem.

Mężczyzna mówił, że coś mu się stało z soczewką. Po zbadaniu przez lakarzy, policjanci pouczyli obu panów; właściciela restauracji poinformowali, że jeżeli jego zdaniem doszło do wyłudzenia konsumpcji, może złożyć zawiadomienie na policję. A klienta, że może także złożyć zawiadomienie, jeżeli jego zdaniem doszło do naruszenia nietykalności osobistej. Właściciel odmówił złożenia zawiadomienia, machnął ręką na zupę z krewetek, poprosił o uiszczenie opłaty za pierożki – komentują policjanci.

Mimo pozornego rozwiązania sprawy oburzony klient nie odpuszcza. Toczy obecnie internetową batalię przeciwko właścicielowi restauracji, twierdząc że jest on zwykłym oszustem.

Nigdy w życiu nie widziałem ramenu z jedną krewetką. Uznałem, że to dość oczywiste, że zupa za prawie 20 złotych zawiera nieco więcej. Ponadto sposób, w jaki była podana i co zawierała, to był żart i nie można tego nazwać ramenem, a co najwyżej właśnie zupą lub zupką. Jadłem ramen w wielu miejscach w Warszawie i nie tylko tu, i zapewniam, że nikt, kto zna kuchnię azjatycką, nie uznałby tego za ramen. Ponadto, dziewczyna, z którą byłem jest obywatelką Chin i dość dobrze wie, jak powinien wyglądać ramen, nawet tani ramen – kontynuuje batalię klient.

Sprawa niesamowicie rozbawiła internautów. Nie mogą uwierzyć, że jedna mała krewetka mogła stać się przedmiotem tak ogromnego konfliktu.

źródło: gazeta.pl

...

Zobacz również