pjimage(214)
Twitter
Krzysztof Kolasiński - 28 Kwietnia 2017

Twórcy "Milionerów" wyjaśniają to, co zastanawia każdego widza.

Aby zauważyć, że w ostatniej edycji Milionerów pojawia się aż zanadto politycznych pytań nie trzeba wcale śledzić samego teleturnieju. Internauci co tydzień bowiem publikują je w ramach żartów. Teraz wiemy jaka jest tego przyczyna.

Nie trudno zauważyć, że pytania oraz aluzje prowadzącego najczęściej wycelowane są w środowisko Prawa i Sprawiedliwości. Jest to murowany sukces, ponieważ pobudza emocje zarówno zwolenników, jak i przeciwników tej partii. Jedni się śmieją, drudzy złoszczą. Internauci śledzący całą sytuację nie mają wątpliwości, że działanie jest celowe, ponieważ stacja TVN słynie z delikatnie mówiąc, negatywnego podejścia do obecnej władzy. Zdaniem widzów pytania polityczne w teleturnieju z jednej strony mają przyciągać widzów, a z drugiej podświadomie dyskredytować partię Jarosława Kaczyńskiego. O sprawę, która zdaniem wielu jest szyta grubymi nićmi, zapytany został reżyser programu. Próbował on się wymigać z tematu, twierdząc że pytania polityczne są rzadkie i mają zupełnie inną rolę niż ta, którą zarzucają widzowie. - To są pytania, które w dużej mierze sprawdzają pamięć uczestników i to, czy czytają gazety, interesują się aktualnymi wydarzeniami w kraju - stwierdził oszczędnie obecny reżyser i producent Milionerów - Jan Kępiński. Reżyser starał się także wyjaśnić, dlaczego uczestnikami programu są głównie młodzi ludzie. Jego zdaniem wynika to stąd, że często nie posiadają oni wiedzy na ,,młodzieżowe" tematy przez co nie kwalifikują się do programu. - Gdybym startował, na pewno podszkoliłbym się też z zagadnień młodzieżowych. Bo aby wygrać milion, nie wystarczy wyuczyć się na pamięć królów Polski i stolic świata. To teleturniej interdyscyplinarny, gdzie równie wartościowa może okazać się wiedza dotycząca Marii Curie-Skłodowskiej jak i Dody Elektrody - bronił Milionerów twórca programu.

Nie trudno zauważyć, że pytania oraz aluzje prowadzącego najczęściej wycelowane są w środowisko Prawa i Sprawiedliwości. Jest to murowany sukces, ponieważ pobudza emocje zarówno zwolenników, jak i przeciwników tej partii. Jedni się śmieją, drudzy złoszczą. Internauci śledzący całą sytuację nie mają wątpliwości, że działanie jest celowe, ponieważ stacja TVN słynie z delikatnie mówiąc, negatywnego podejścia do obecnej władzy. Zdaniem widzów pytania polityczne w teleturnieju z jednej strony mają przyciągać widzów, a z drugiej podświadomie dyskredytować partię Jarosława Kaczyńskiego. O sprawę, która zdaniem wielu jest szyta grubymi nićmi, zapytany został reżyser programu. Próbował on się wymigać z tematu, twierdząc że pytania polityczne są rzadkie i mają zupełnie inną rolę niż ta, którą zarzucają widzowie. - To są pytania, które w dużej mierze sprawdzają pamięć uczestników i to, czy czytają gazety, interesują się aktualnymi wydarzeniami w kraju - stwierdził oszczędnie obecny reżyser i producent Milionerów - Jan Kępiński. Reżyser starał się także wyjaśnić, dlaczego uczestnikami programu są głównie młodzi ludzie. Jego zdaniem wynika to stąd, że często nie posiadają oni wiedzy na ,,młodzieżowe" tematy przez co nie kwalifikują się do programu. - Gdybym startował, na pewno podszkoliłbym się też z zagadnień młodzieżowych. Bo aby wygrać milion, nie wystarczy wyuczyć się na pamięć królów Polski i stolic świata. To teleturniej interdyscyplinarny, gdzie równie wartościowa może okazać się wiedza dotycząca Marii Curie-Skłodowskiej jak i Dody Elektrody - bronił Milionerów twórca programu.
Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News