TVP, którą od 2015 roku kieruje Jacek Kurski, przeszła z jego winy już przez wiele skandali. Rok temu lizyna z nim na pokładzie uległa stłuczce, za którą odpowiada kierowca prezesa. Sprawa stoi jednak w miejscu, utrzymywanie samochodu poszkodowanego kosztuje, a winnego wciąż nie wskazał Sąd.

TVP musi ponownie zmierzyć się ze skandalem wokół swojego prezesa. Sprawa, w której oskarżonym powinien być jego kierowca, nie rusza od roku pomimo zapewnień Sądu, który ma się nią zająć.

Niemal rok temu, 18 września prezes telewizji państwowej wracał z festiwalu w Opolu do Warszawy. On i jego kierowca postanowili zrobić sobie postój na poboczu. Niestety, podwładny prezesa nie zachował ostrożności i zbyt wcześnie wyjechał na jezdnię.

Z powodu tego błędu doszło do stłuczki między limuzyną Telewizji Polskiej a prywatnym samochodem Pana Grzegorza W. W wyniku zdarzenia jego opel wjechał do rowu. Szczęśliwie nikt nie odniósł obrażeń. Nadal jednak oficjalnie nie wiadomo, kto jest winny.

Skandal z wypadkiem limuzyny prezesa TVP

Na miejscu zjawiła się policja i nie byłoby dalszego problemu, gdyby nie fakt, że kierowca Kurskiego nie przyjął wystawionemu mu przez mundurowych mandatu. Sprawa trafiła więc do Sądu, w którym zalega do dziś.

Jak stwierdzono, Pan Grzegorz jechał prawidłowo, a winnym był 54-letni kierowca limuzyny. Potem nagle zadecydowano, że ofiara będzie odpowiadała jako sprawca. Ostatecznie uznano, że winny jest podwładny Jacka Kurskiego.

– Mam tego wszystkiego dość. Straciłem samochód i teraz jeszcze chcą zrobić ze mnie winnego – mówił wówczas Faktowi Grzegorz W.

Pomimo tego, że finalnie Policja chce ukarać kierowcę Kurskiego, sprawa nadal nie została rozpatrzona przez Sąd w Opolu, któremu podlega. W lutym tego roku zmieniono sędziego, by następnie odwrócić tę zmianę. Wygląda więc na to, że nikt nie chce zajmować się rządową sprawą.

W kwietniu tego roku Fakt otrzymał wiadomość, w której zapewniono, że w tym miesiącu sprawa ruszy. Rozprawa miała odbyć się w czerwcu albo lipcu, ale dotąd się nie zaczęła. Sędzia ma przebywać na urlopie.

– Sędzia referent do 15 września jest na urlopie i po powrocie niezwłocznie zajmie się tą sprawą – podaje opolski Sąd.

Na tym wszystkim cierpi jedynie Pan Grzegorz, którego kosztuje to spore pieniądze. Kierowca Kurskiego mógł o całej sprawie już nawet zapomnieć. Nie przyjął mandatu, samochód też nie był jego, a wiózł przecież jedną z „najważniejszych” osób w państwie – szanownego prezesa Telewizji Polskiej.

– A ja muszę płacić ubezpieczenie za rozbity samochód, który stoi na parkingu i jest moim jedynym dowodem na niewinność – mówi poszkodowany.

Festiwal rozbitych aut

Od 2015 roku obserwujemy prawdziwą czarną serię kierowców wożących urzędników i prezesów państwowych spółek. Wypadkowi uległ Andrzej Duda, Antoni Macierewicz (dwukrotnie), Beata Szydło, Jacek Kurski i wielu innych. Wypadkowi uległa nawet kolumna BOR (dziś SOP) wioząca szefa NATO Jensa Stoltenberga.

Nie wiadomo właściwie, z czego to wynika. Złośliwi zwracali już uwagę, że może nowy rząd nie chce wozić się limuzynami po poprzednikach. Żartowano również, że w wyniku błyskawicznych czystek na wszystkich szczeblach państwa, w pośpiechu zatrudniono osoby bez prawa jazdy.

Jedno wiadomo na pewno, sprawa Pana Grzegorza może potrwać jeszcze długo tak samo, jak sprawa młodego kierowcy z Oświęcimia, w którego auto na skrzyżowaniu uderzyła limuzyna z Beatą Szydło. Kto został okrzyknięty winnym bez wyroku, chyba nie trudno się domyślić.

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. Krzysztof Cugowski nie miał co liczyć na emeryturę. Minister PiS mu pomogła
  2. Beata Kozidrak będzie się mocno tłumaczyć. Afera po koncercie, chodzi o duże pieniądze
  3. Lidl przeszedł samego siebie! Te promocje ścinają z nóg

Czy Sąd spóźnia się z racji tego, kogo dotyczy sprawa?

Zobacz Wyniki

Loading ... Loading ...

Który znany polityk jest krewnym Anny Guzik? Nie zgadniesz! Zaskakujące relacje rodzinne polityków

Nie tylko Komenda: Największe porażki polskich sądów [ZDJĘCIA]

źródło: fakt.pl

loading...

Zobacz również