Skandal w polskim szpitalu. Małe dziecko nie żyje

Skandal w polskim szpitalu. Małe dziecko nie żyje Źródło: pxhere.com

TVN po raz kolejny przedstawił oburzającą, a zarazem tragiczną historię. Stacja wyemitowała poruszający reportaż o dziecku, które zmarło w szpitalu. Choć ta placówka ma ratować życie, a maluch był otoczony wykwalifikowanym personelem medycznym, nikt go nie uratował. Sytuacja wywołuje ogromne poruszenie.

TVN przedstawił historię Joli i Tomasza Kowalów, małżeństwa z 16-letnim stażem. Para doczekała się dwójki dzieci, 4-letniego Kuby i 2-letniego Filipa. Niestety, młodszy syn zmarł. Skandaliczna sytuacja w szpitalu wprawia w osłupienie. Zachowania lekarza jest nie do przyjęcia.

TVN przedstawił dramatyczną historię 2-latka. Rodzice zawieźli go do szpitala, ale nikt mu nie pomógł

Chłopiec urodził się z hemofilią i wieloma torbielami na płucach. Niedługo po narodzeniu musiał przejść operację, podczas której usunięto mu górną część tego organu. Dziecko bardzo często chorowało, wizyty u lekarzy były standardem dla jego rodziców. 

Pod koniec 2018 roku Filip był przeziębiony, a tuż przed Wigilią jego stan się pogorszył. Pojawiła się gorączka, a 2-latek skarżył się na ból brzucha i stawów. Mnogość współistniejących z podstawową chorobą wad sprawiła, że Kowalowie byli bardzo wrażliwi na wszelkie objawy i niezwłocznie zawieźli pociechę do lekarza rodzinnego. Tam usłyszeli, że dziecko ma zapalenie płuc i dostali skierowanie do szpitala.

Od razu pojechali do odpowiedniej placówki.

- Po godzinie od przyjazdu do szpitala, zszedł do nas pan doktor. Osłuchał Filipa, zajrzał mu do gardła, mówiąc przy tym do męża, żeby trzymał mocniej głowę syna. On był już tak słaby, że leciał przez ręce - powiedziała matka reporterowi TVN.

Po zaledwie 10 minutach konsultacji rodzina dostała zaskakujący werdykt lekarza.

- Doktor pytał, czemu właściwie przyjechaliśmy, czy powodem naszego przyjazdu są chore płuca dziecka? Odpowiedziałam, że ma wysoką gorączkę i skarży się na silne bóle brzucha. Lekarz odpowiedział, że skoro syn nie wydala, to normalne, że go boli. Dał nam kartę odmowy przyjęcia do szpitala i wypisał nas do domu. - wspomina pani Jola.

Tragiczny finał zmagań Filipa. Pomoc przyszła za późno

Po powrocie do domu stan 2-latka znacznie się pogorszył, temperatura wzrosła do 39 stopni. Przerażeni Kowalowie wezwali karetkę, która po 23 minutach oczekiwania przetransportowała dziecko najpierw do jednego szpitala, w którym nie było odpowiedniego oddziału, a potem do drugiego.

Na oddziale wprowadzono Filipa w stan śpiączki farmakologicznej. W organizmie rozwinęła się sepsa i obrzęk mózgu. 

- O 12:30 zebrała się komisja. Kwadrans później stwierdzono śmierć dziecka. Po odłączeniu od aparatury dano mi go na ręce - opowiada matka.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Reporter stacji TVN postanowił zapytać o tę sytuację dyrekcję szpitala, w którym odmówiono przyjęcia.

- Mogę udzielić informacji, że dziecko zostało przyjęte na oddział u nas, w warunkach ambulatoryjnych i koniec. Jeśli są wątpliwości, co do niedopełnienia procedur, to może to stwierdzić tylko i wyłącznie inny specjalista. A nie dziennikarz. Skąd pani może wiedzieć, czy było źle? Pani się o tym w ogóle nie zna - stwierdził dyrektor.

Prokuratura okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie narażenia życia i zdrowia dziecka. Rodzice maja nadzieję, ze interwencja TVN pomoże im w wymierzeniu sprawiedliwości.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Bożena Kurowska była aktorką o wielkim talencie. Zmarła na scenie podczas spektaklu
  2. Joanna Liszowska z mężem. To wpływowy i bogaty biznesmen ze Szwecji
  3. Zwykli ludzie nie mogą krytykować Gessler. Gwiazda wskazała, kto może
  4. Wstrząsające słowa polskiego artysty o Janie Pawle II. Katolicy zaniemówili
  5. Sławomir gwiazdorzy! Bez tych przedmiotów nie wyjdzie na scenę

Źródło: TVN

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News