Tusk i Kaczyński w jednym sądzie. Kolosalna różnica w traktowaniu

Tusk i Kaczyński w jednym sądzie. Kolosalna różnica w traktowaniu

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński pojawili się w jednym sądzie, różnica w ich traktowaniu była kolosalna. Wszystko zaczęło się od skandalicznej i wulgarnej wypowiedzi Zbigniewa Stonogi w kierunku Jarosława Kaczyńskiego.

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński to nazwiska, które w polskiej polityce wiele znaczą. Nie ma nikogo, kto by ich nie rozpoznał. Tym bardziej oburzający jest fakt, że jeden sąd potraktował ich zupełnie inaczej.

Niedawno media bacznie przyglądały się przesłuchaniu Donalda Tuska jako świadka w procesie Tomasza Arabskiego. Tego samego dnia, w tym samym sądzie stawił się Jarosław Kaczyński, jednak był przesłuchiwany na innym piętrze. Prezes PiS zeznawał w innej sprawie - znieważenia prezydenta Dudy, prezesa Kaczyńskiego i narodu polskiego przez biznesmena Zbigniewa Stonogę. - Zabiłeś mi matkę. Ty polityczny kondonie! (...) Nie zasługuje Pan (Andrzej Duda - przyp. red.) na nic. Jest pan po prostu dupkiem, przydupsem tej kurwy, tej kurwy, kreatury, tej kurwy, która nienawidzi polskiego społeczeństwa i Polaków. Tej kurwy, tej małej kurwy z metra ciętej, Jarosławy Kaczyńskiej - mówił wówczas Stonoga do prezesa PiS.

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński traktowani zupełnie inaczej

To, że w sądzie pojawił się Donald Tusk nie spowodowało żadnych zmian w normalnej pracy placówki. Zupełnie inaczej było w przypadku Kaczyńskiego - jego przyjście sprawiło, że specjalnie na 6 godzin zamknięto korytarz. Rozprawa, w której uczestniczył była też zamknięta dla dziennikarzy, miała charakter niejawny. Kaczyński został potraktowany wyjątkowo specjalnie, podczas gdy Tusk był zwyczajnym interesantem. - Odbieramy to jako rodzaj czołobitności. Kierownictwo sądu chciało się przypodobać partii rządzącej i pokazać, że jedni politycy są traktowani szczególnie, a inni nie. Ale przecież ludzie widzą takie nierówne traktowanie i dawanie dziwnych przywilejów - mówi jeden z sędziów, który była świadkiem przebiegu tych sądowych zdarzeń. Stało się dokładnie tak jak powiedział sędzia - ludzie zauważyli nierówne traktowanie i od razu zaczęli głośno komentować tę sprawę. "Wódź stawił się do swojego sądu" - mówił ironicznie w programie WP "Tłit" poseł Platformy Obywatelskiej Krzysztof Brejza.

  1. UJAWNIAMY! To dlatego naprawdę Duda zawetował ustawę degradacyjną
  2. PiS nie odpuszcza! Dalej niszczą Hermaszewskiego
  3. Co za szok! Transfer czołowego polityka PiS do… PO!
Źródło: wiadomosci.wp.pl
Następny artykuł