Tomasz Lis żegna się z TVP

Tomasz Lis żegna się z TVP

"Za chwilę nadany może być ostatni program 'Tomasz Lis na żywo'. A może ostatni program już był nadany. Może ostatni będzie nadany w poniedziałek. Albo za tydzień. Nieistotne. Nadszedł czas podsumowań. Rozstaję się z TVP w poczuciu satysfakcji. I spełnienia. Program 'Tomasz Lis na żywo' to wielki sukces, w każdym sensie, pod względem liczby widzów, pod względem dochodów z reklam" - tak zaczął swoje pożegnanie z TVP na łamach portalu natemat.pl Tomasz Lis.

W artykule robi podsumowanie swojej działalności na antenie oraz ostatnich wydarzeń politycznych. Wskazuje, że jego autorski program był olbrzymim sukcesem, szczególnie biorąc pod uwagę programy czysto komercyjne, z którymi musiał konkurować w tym czasie antenowym. Postanawia również odnieść się do najczęściej jego zdaniem powtarzanych zarzutów wobec programu oraz jego osoby. Po odpowiedzi na zarzuty dotyczące wysokiej oglądalności programu wynikającej z emisją po serialu "M jak Miłość", ustosunkowuje się także do kwestii swoich zarobków. Zapewnia on, że nie dostał ani złotówki z abonamentu, mimo, że jego program zarobił dla TVP ponad 100 milionów złotych z tego źródła. Dementuje również pogłoski jakoby zarabiał od 5 do 7 milionów złotych rocznie. Nie podaje dokładnej kwoty, jednak pisze, że jest to suma wielokrotnie mniejsza, z której dodatkowo musiał opłacić całą ekipę potrzebną do realizacji programu. Uzasadnienie to kończy pytaniem retorycznym, w którym zastanawia się co złego jest w zarabianiu na prowadzeniu programu telewizyjnego. Odpiera również zarzut nieobiektywności programu poprzez zapraszanie tylko swoich zwolenników. Odpowiada, że przez 8 lat obecności programu na antenie zawsze zapraszał na debatę przedstawicieli PiS-u, którzy te zaproszenia przyjmowali. Wg. Tomasza Lisa sytuacja zmieniła trzy lata temu się po publikacji w Newsweeku słów, które miał wypowiedzieć Rajmund Kaczyński odnośnie swoich synów, których nazwał "narwańcami". Tomasz Lis tłumaczy także sytuację z nieszczęsnym tweetem rzekomo napisanym przez Kingę Dudę. Opisuje jak doszło do tego, że wpis został przez niego przeczytany na antenie i został zweryfikowany jako fałszywy dopiero po zakończeniu programu. Sugeruje także, że był to wpis celowo mający być pułapką, ponieważ konto funkcjonowało przez wiele tygodnie i nie zostało usunięte, co było łatwym zadaniem. Wspomina wspomina również swoją ostatnią rozmowę na antenie z Jarosławem Kaczyńskim przed wyborami w 2011 roku. Informuje, że nigdy nie będzie już rozmawiał z nim w telewizji, a także sugeruje, że przegrana PiS-u w tych wyborach mogła być w części jego zasługą i stwierdza, że jeśli rzeczywiście ta emisja miała taki efekt, uznaje to za jeden ze swoich największych zawodowych sukcesów. Na koniec oznajmia, że mimo przejścia programu do historii, Tomasz Lis jako dziennikarz nie zniknie i będzie dalej prowadził swoją działalność dziennikarską. Prognognozuje także, że w wynikiem objęcia szefostwa nad TVP przez Jacka Kurskiego, przekształci się ona w "TVPIS".     pełna treść artykułu: http://tomaszlis.natemat.pl/167089,moje-pozegnanie-z-tvp

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News