Kanada, drugie co do wielkości państwo świata, wg. badań prof. Erica Kaufmanna z Uniwersytetu w Londynie (Kolumbia Brytyjska) w ciągu mniej niż stu lat lat stanie się państwem, gdzie biali będą stanowić mniejszość. Do badań na łamach Vancouver Sun odniósł się publicysta Martin Callcott.

Za próbę wzięto miasto Vancouver, jedno z większych w kraju, kiedyś organizatora zimowych IO. Nie tylko tam następuje błyskawiczna wymiana ludności, lecz właśnie w tym miejscu ma ona dziać się najszybciej. W największym mieście Kolumbii Brytyjskiej w niespełna dwa pokolenia dojdzie do sytuacji, gdzie 70% obywateli będzie potomkami tzw. „zauważalnych mniejszości”.

Sytuacja napływu nowych ludzi napędza rynek deweloperski i handel nieruchomościami. Te branże właśnie zacierają ręce, z nadzieją patrząc w przyszłość. Ciekawostką jest, że nie tylko imigranci będą napędzać zyski tych dwóch gałęzi gospodarki, ale także rodowici Kanadyjczycy, bądź już od kilku pokoleń osiadli potomkowie później przybyłych Europejczyków. Jak twierdzi Callcott, wiązać się to będzie z już obecnym zjawiskiem ucieczki miejscowych z dzielnic zajmowanych coraz tłumniej przez imigrantów – nie chcą oni tłoku w komunikacji miejskiej, przepełnionych ulic i schodzących z poziomu szkół.

Kanada jest ogromnym krajem z wciąż nie spożytkowanym całkowicie potencjałem. Obecnie na miejscu potomkowie białych Europejczyków demograficznie nie dają rady przybyszom. Ziemi jest dużo i ktoś musi ją w końcu zagospodarować.

W prasie zwrócono też uwagę na gigantyczne koszty imigracji, które mają zabierać z kieszeni podatników 30 mld dolarów rocznie. Chociaż gospodarka kraju rośnie ze względu na wzrost liczby ludności, to przeciętny Kanadyjczyk otrzymuje coraz mniejszą porcję wspólnego „tortu” – pisze Collacott.

ZOBACZ TAKŻE

https://www.youtube.com/watch?v=KeauftLIk-8

...

Zobacz również