W ostatnich miesiącach popularność w internecie zyskała seria memów, w której jeden z bohaterów źle wpisuje dane do Excela, co w efekcie prowadzi do kuriozalnych sytuacji. W Polsce jednak takie rzeczy zdarzają się naprawdę i to na najwyższych szczeblach władzy.

Minister środowiska Jan Szyszko stał się naprawdę popularny, choć nie zawsze jest to popularność utożsamiana z sympatią. Wszystko za sprawą zniesienia regulacji dot. ścinania drzew na własnych działkach. Teraz Szyszko znowu stał się bohaterem tzw. „afery hektarowej”.

Z oświadczenia majątkowego ministra środowiska Jana Szyszki wynikało, że od 1998 do 2011 roku wykupił 1,67 miliona hektara polskiej ziemi. Dla porównania, województwo śląskie liczy jedynie 1,2 mln hektara.

Skąd minister miał pieniądze na takie zakupy i jakim cudem niepostrzeżenie stał się właścicielem około 5% Polski? Opozycja była oburzona, a dziennikarze domagali się wyjaśnień dotyczących „afery hektarowej”. Temperaturę podniósł jeszcze sam Szyszko, który unikał odpowiedzi na pytania podczas konferencji prasowej.

Jak się jednak okazało, cały „skandal” to jedynie wynik absurdalnie prostej pomyłki Jana Szyszki, któremu pomieszały się jednostki.

– W punkcie VI oświadczenia majątkowego zamiast jednostki miary metr kwadratowy został wpisany hektar. Tymczasem rzeczywista powierzchnia ziemi, którą posiada prof. Jan Szyszko, wynosi 1702708 m2. Wartość ta została podana w punkcie II.3 oświadczenia majątkowego – przekazał resort środowiska.

...

Zobacz również