To nie kierowca Seicento spowodował wypadek. Jest relacja nowego świadka

To nie kierowca Seicento spowodował wypadek. Jest relacja nowego świadka

Na światło dziennie wychodzą nowe fakty w sprawie wczorajszego wypadku premier Beaty Szydło. Z relacji niektórych świadków wynika, że odpowiedzialność ponoszą kierujący rządowymi. Z kolei byli funkcjonariusze BOR przekonują, że złamano procedury co doprowadziło do takiego obrotu spraw.

Mimo, że zarówno według prokuratury jak i ministerstwa spraw wewnętrznych, odpowiedzialność za wczorajszy wypadek z udziałem rządowych limuzyn ponosi 21-letni kierowca fiata seicento (kolumna rządowych pojazdów miała być prawidłowo oznaczona tj. włączone sygnały świetlne i dźwiękowe) to na światło dzienne wychodzą relacje świadków. Wątpliwości narastają również po opiniach doświadczonych byłych funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu.

ZOBACZ TAKŻE - Rzecznik rządu poinformował o aktualnym stanie zdrowia premier Szydło

Wątpliwości w sprawie odpowiedzialności za wczorajszy wypadek rosną między innymi po tym jak w sieci pojawiła się relacja jednego z naocznych świadków wydarzeń.

 - Jestem z Oświęcimia. Kolumna jechała bez właściwego oznakowania - nie wydawali sygnałów dźwiękowych więc nie byli uprzywilejowani. Wyprzedzali chłopaka na skrzyżowaniu. Myślę, że winę za zdarzenie kierowca prowadzącej limuzyny, miał włączyć sygnał dźwiękowy a nie włączył. Zmylił chłopaka, który prowadził seicento i mamy wypadek - relacjonuje jeden z świadków kolizji.

ZOBACZ TAKŻE - Wiemy co się stało z kierowcą, który uderzył w samochód premier Szydło

Także opinie byłych funkcjonariuszy BOR i ekspertów ds. bezpieczeństwa sprawiają, że prowadzący rządowe limuzyny kierowcy nie zachowali się odpowiednio.

 - Myślę, że specjaliści z Biura Ochrony Rządu potwierdzą to, że gdzieś w pewnym momencie procedury zawiodły. Coś jest nie tak - stwierdził były żołnierz GROM-u ppłk. Krzysztof Przepiórka w rozmowie z mediami.

 - Jakiś błąd popełnił także kierowca głównego auta [...] to był manewr typowego kierowcy, zwykłego użytkownika drogi - powiedział z kolei były funkcjonariusz BOR, dr Jarosław Kaczyński dodając, że w takiej sytuacji obowiązkiem prowadzącego rządową limuzynę było "zepchnięcie" seicento a nie skręcanie 3-tonowym pojazdem na najprawdopodobniej śliskiej nawierzchni.

bh

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News