Afera ws. Amber Gold ciągnie się już prawie 5 lat. Do tej pory nic nie wskazywało na to, żeby sprawa miała się szybko zakończyć. Wreszcie jednak doszło do przełomowego zeznania.

Okazuje się, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wiedziała, że Amber Gold to wyjątkowo podejrzane przedsiębiorstwo, z którym „coś jest nie tak”. Jarosław Mąka, b. dyrektor Departamentu Handlu i Usług z ministerstwa gospodarki dwukrotni informował Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, że działalność Amber Gold jest podejrzana. To prawdziwy przełom dla śledztwa.

Co więcej, Mąka zeznał również, że o sprawie doskonale wiedział Waldemar Pawlak – ówczesny wicepremier.

– Przypominam sobie, że w momencie, w którym mieliśmy faks z kolonii (korespondencja Amber Gold z Niemiec do polskich instytucji zaniepokoiła urzędników z ministerstwa gospodarki – red.) to przekazałem Pawlakowi, że był kontakt z ABW. (…) Zawsze informowałem szefa (Pawlaka – red.) lub wiceministra o takich kontaktach. – powiedział.

Sam Waldemar Pawlak również był dzisiaj przesłuchiwany.

– Mogliśmy o tym rozmawiać, nie pamiętam, żeby wtedy pojawiła się nazwa firmy. Na ogół dyrektorzy mnie o takich rzeczach informowali – wyjawił Waldemar Pawlak.

Wicepremier zaprzeczył jednak, że nigdy nie rozmawiał osobiście na temat Amber Gold z Donaldem Tuskiem.

– Przedstawiłem jedynie informację na posiedzeniu Rady Ministrów m.in. o wykreśleniu tej firmy (Amber Gold – przyp. red.) z listy domów składowych – powiedział.

...

Zobacz również