Rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomiej Misiewicz ma fatalną passę. Czy to już jego koniec? Po głośnej balandze w Białymstoku, teraz ośmieszył ministerstwo jadąc na sygnale po jedzenie z McDonald’s. 

Sprawę opisał Elbląg Express, a za nim inne media. Rządowa limuzyna stała na światłach przy ulicy Lotniczej. Jak widać, Misiewicz zbyt pragnął frytek i tłustego jedzenia z McDonald’s, bo nagle włączono sygnalizację dźwiękową oraz sygnały świetlne i ominięto innych członków ruchu przejeżdżając na czerwonym. Rzecznik MON okazał się być zbyt głodny, by czekać na światłach jak inni uczestnicy ruchu.

Zapewne wszyscy sądzili, że pojazd włączył sygnał z racji pilnego wydarzenia. Nic z tych rzeczy. Kierowca podjechał do Mc Drive by złożyć zamówienie. Potem zatrzymano się w niedozwolonym miejscu na stacji Lotos, by skonsumować tłusty posiłek.

Poniżej zdjęcie, które opublikowała redakcja Elbląg Express.

Zobacz również