Legia Warszawa ostatnio gra coraz słabiej. Stołeczna drużyna już nawet była wyśmiewana i wyszydzana przez własnych kibiców z trybun. Po ostatniej dotkliwej porażce z Lechem Poznań, kiedy Legia przegrała 3:0, fanatycy klubu mieli już dość.

Po tym, jak Jacka Magierę zastąpił chorwacki selekcjoner, Romeo Jozak, w grze Legii nie zmieniło się nic. Klub nadal notuje spadek za spadkiem i gra coraz słabiej. Kibice liczyli, że Legia podniesie się podczas meczu z odwiecznym wrogiem, Lechem Poznań. Jednak i na stadionie w stolicy Wielkopolski nie powiodło się dumie Warszawy.

To rozjuszyło potężnie szalikowców Legii. Piłkarze mogli się spodziewać, że porażka w tak prestiżowym spotkaniu rozwścieczy kibiców, ale nie, że aż tak. Po przyjeździe z Poznania do Warszawy piłkarze Legii zostali brutalnie napadnięci na parkingu w stolicy przez… własnych kibiców. Fanatycy rzucili się na nich i wymierzyli „kilka liści”, jak podaje Przegląd Sportowy. Oberwać miał nawet asystent trenera, Aleksandar Vukovic. Oszczędzili tylko Jozaka, który sam był zły na piłkarzy. Zdarzenie na taką skalę nie miało jeszcze miejsca w historii Legii Warszawa.

– Czuję się zdradzony przez własnych piłkarzy. Muszę się zastanowić, co zrobić. W przerwie i po meczu w szatni padło wiele ostrych słów. Musimy wszystko wywrócić do góry nogami i zmienić diametralnie sposób naszej gry. Zimą będzie czas, żeby podjąć jakieś działania. Dziś wstyd jest mi nazywać siebie trenerem po takim meczu – komentował Chorwat po meczu.

Bezprecedensowy atak pseudokibiców na piłkarzy miał miejsce w okolicy obiektów należących do klubu, które są monitorowane. Całe zajście zostało uwiecznione na nagraniach. Teraz policja sprawdza, kto dokładnie odpowiedzialny jest za atak na sportowców stołecznej drużyny.

źródło: interia.pl

Największe seksskandale w polityce [ZOBACZ!]

Zobacz również