Janusz Korwin-Mikke został dziś zapytany o problemy z prawem jego córki, która została zatrzymana przez policję w związku ze znalezieniem w jej pojeździe heroiny. Ojciec nie zamierza stawać w obronie córki i uważa, że jako dorosła kobieta powinna ponosić konsekwencje swoich czynów.

Janusz Korwin-Mikke przyzwyczaił nas do tego, że w niemal każdej kwestii ma inne zdanie niż większość. Jak się okazuje, w przypadku reakcji na problemy córki z prawem jest podobnie. Większość osób spodziewała się, że Korwin-Mikke będzie zaciekle jej bronił. A tu niespodzianka.

W rozmowie z Wirtualną Polską Korwin-Mikke powiedział wprost:

– A niech ją aresztują, jest dorosła. 

Nie wiadomo czy do tego dojdzie. Na razie postawiono jej dwa zarzuty: posiadania środków odurzających oraz kierowaniem samochodem bez ważnych uprawnień. W kolejce czeka trzeci, czyli prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających, ale póki co czekamy na wyniki badań.

Korwin-Mikke nie zamierza jednak bronić córki i zaskakuje swoim stanowiskiem. To akurat przypadło do gustu części opinii publicznej, gdyż zdarzało się już, że politycy nadużywali swojej pozycji, aby chronić dzieci, które łamały prawo.

– Ona ma trzydzieściparę lat, dorosła jest, niech się tłumaczy. (…) Chłopców to trzeba czasami pasem przylać, a dziewczynek nie można, widocznie za mało siły tu stosowałem, no tu w ogóle jej nie stosowałem, i takie są skutki – dodał.

Korwin-Mikke zadeklarował, że w żaden sposób nie będzie interweniować w tej sprawie.

loading...

Zobacz również