Tak wściekłej Gessler jeszcze nie widzieliście. Doszło do linczu

Tak wściekłej Gessler jeszcze nie widzieliście. Doszło do linczu Źródło: fot. commons.wikimedia.org

Magda Gessler w jednym z odcinków "Kuchennej rewolucji" dała upust emocjom. "To jest największe gówno, jakie widziałam!" - wykrzykiwała w stronę kucharza. 

Jeden z ostatnich odcinków rewolucji Magdy Gessler przyniósł zarówno jej samej, jak i widzom, wiele emocji. Magda tym razem odwiedziła Szklarską Porębę, gdzie spotkała... niereformowanego kucharza.

Szef kuchni to nie wszystko

Rewolucja w restauracji "Kanion" to był cel feralnego odcinka. Jej właściciele to Agata i Marek, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z branżą gastronomiczną. W jaki sposób udało im się stworzyć swój własny lokal? To było bardzo proste! Do współpracy zaprosili architekta i... kucharza z konkurencyjnej restauracji! - Ukradłem go z innego lokalu (...) Powiedziałem, że u mnie będzie miał tysiąc więcej i przyszedł - z dumą opowiadał przed kamerą właściciel restauracji. Niestety, to nie wystarczyło. Knajpa świeciła pustkami, a pracownicy nie mieli zajęcia. ZOBACZ TAKŻE: Znany ksiądz o Gessler: „Jest niewyżyta seksualnie”  

Szklarska Poręba, sushi i pomidorówka

Czy te trzy pojęcia do was przemawiają, jako całość? Okazuje się, że do Magdy Gessler też nie. I dokładnie w tym momencie głównym bohaterem odcinka został kucharz Artur, który sam układał menu i wybierał produkty, z których przygotowywał potrawy. - Sushi macie? Po co ludzie mają jeździć do Szklarskiej Poręby, żeby oglądać "niby" Japonię? (...) Jaka to jest kuchnia? - pytała mocno zaskoczona prowadząca. Niestety, test zwany degustacją został totalnie oblany przez uczestników odcinka. Gessler po spróbowaniu dań nie kryła rozczarowania. ZOBACZ TAKŻE: Łzy cisną się do oczu. Gessler o swoim NIEWYOBRAŻALNYM dramacie z przeszłości

Kucharz nie potrafi gotować

- Powiem tak: pomyje. Ble! Myślą, że wodę z kitem można sprzedać za duże pieniądze. To jest kit! - mocno zdenerwowana komentowała przygotowaną zupę pomidorową. Kolejna kwaśnica i żurek, również były "słabe". To był zdecydowanie ten moment, kiedy rozpoczęły się wielkie rewolucje. Magda bardzo zdenerwowana wykrzykiwała, że "jedzenie to jakieś g*wno" a kucharz "zaraz dostanie w łeb"! - To wszystko ku**a zrobiłem, jak w książce pisze. (...) Pie*dolić to g*wno. Błazna z siebie ostatni raz zrobiłem. Jak myślę, że tu mam jutro przyjść, to rzygać mi się chce - komentował zdenerwowany kucharz. Nie zabrakło także nerwów wśród właścicieli, ale kolejnego dnia emocje opadły i rozmowa znowu stała się konstruktywna. Ostatecznie bohaterzy dostosowali się do zmian proponowanych przez Magdę i restauracja wyszła na prostą. Przede wszystkim zyskała nową nazwę i odmieniony wygląd, ale chyba najważniejsze jest to, że kucharz... nauczył się gotować.
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News