Tajemnicze samobójstwo dziennikarza. Naraził się władzy?

Tajemnicze samobójstwo dziennikarza. Naraził się władzy?

Wczoraj w wyniku upadku ze znacznej wysokości zmarł rosyjski dziennikarz śledczy, Maksim Borodin. Mężczyzna w piątek wypadł z okna swojego mieszkania, a lekarzom nie udało się uratować jego życia. Na temat zgonu dziennikarza powstało już wiele teorii.

Dziennikarstwo Borodina było dla władz w Moskwie bardzo niewygodne. To on jako jeden z pierwszych opisał sprawę prywatnej armii najemników, tzw. grupy Wagnera, która u boku Baszszara al-Asada walczy w syryjskiej wojnie domowej i strat, które ponosi na linii frontu. Ta licząca ponad 3,5 tys. żołnierzy rosyjska Blackwater walczy nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również na Ukrainie. W przeciwieństwie do swoich amerykańskich kolegów jest popierana przez władze, a nawet pojawia się w mediach. Grupa zasłynęła m.in. ciężkimi stratami poniesionymi w wyniku amerykańskiego ataki lotniczego z lutego tego roku. Informacje te mono kompromitujące Władimira Putina były solą w jego oku, niewykluczone więc, że śmierć dziennikarza nie była przypadkiem.

Maksim Borodin zamordowany?

Mord polityczny jest jedną z ulubionych form uciszania niewygodnych dla Kremla osób, stosowaną przez rosyjskie służby i agentów. Ich ofiarą padł w przeszłości dysydent Aleksander Litwinienko, a niedawno Siergiej Skripal, któremu szczęśliwie udało się przeżyć próbę otrucia. Prawdopodobne zatem jest, iż Maksim Borodin został zamordowany, a nie, jak się oficjalnie utrzymuje, wypadł z okna swojego jekaterynburskiego mieszkania. Co ciekawe, redakcyjni koledzy Rosjanina także twierdzą, że rozważają wszystkie opcje, w tym morderstwo. W podobnym tonie wypowiedziała się redaktor naczelna agencji Nowyj Dień, w której pracował. Jej zdaniem, Maksim Borodin nie miał powodów, by odbierać sobie życie. - Aby zrozumieć, co się wydarzyło, musimy otrzymać dostęp do mieszkania. Zajmujemy się tym - powiedziała Polina Rumiancewa. Krytycznie wobec rosyjskich władz, ale również Polskich wypowiedział się już Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie. Popularny "Trotyl" porównał śmierć Borodina do katastrofy smoleńskiej, dokonując dziwnego fikołka myślowego, w którym połączył tajemniczość obu spraw, sugerując jednocześnie, że tragedia z 10 kwietnia 2010 roku była zaplanowaną przez PO-PSL czystką. - U nas za minionego reżimu uznano by to za błąd pilota - napisał na Twitterze Gmyz.
ZOBACZ TAKŻE:
  1. Nieznana przyjaciółka Kaczyńskiego. To u niej zapadają decyzję
  2. Wypadek Służby Ochrony Państwa! Ranni w szpitalu, pojazd dachował
  3. Co za skandal! Pieniądze z nagród PiS nie trafią do CARITASU
źródło: natemat.pl Następny artykuł