Donald Trump już nie raz zszokował muzułmańską społeczność USA. Prezydent najpierw wywołał kontrowersje swoim rozporządzeniem wydanym na koniec stycznia, które zabraniało wjazdu do USA mieszkańcom wybranych islamskich państw. Teraz znów dał się we znaki muzułmanom, ale także i Demokratom.

Donald Trump przerwał bowiem trwającą od ponad 20 lat tradycję. Jako pierwszy prezydent od tego czasu nie ma zamiaru kontynuować tradycji, jaką zapoczątkował Bill Clinton w 1996 roku. Ten po raz pierwszy zjadł wtedy uroczystą kolację będącą uświetnieniem końca ramadanu.

Obecny prezydent USA stwierdził, że nie ma zamiaru „bawić się w multikulturalne gierki”. Trump nie zjadł tym samym uroczystej kolacji. Zamiast tego w sobotę 24 czerwca, kiedy kończył się Ramadan, Trump był z małżonką na weselu swojego przyjaciela – sekretarza skarbu Steve’a Munchina.

Pod adresem Trumpa posypały się tym samym słowa pełne krytyki. Zwolennicy lewicy i muzułmanie zgodnie oskarżali go pogłębianie rozłamów w społeczeństwie i wywoływanie konfliktów. Sam Trump został zaś nazwany „Hitlerem XXI wieku” i „największym przeciwnikiem muzułmanów”.

Na te oskarżenia odpowiedziało środowisko 45 prezydenta USA. Jego najbliżsi współpracownicy pytani o odmowę Trumpa i przerwanie przez niego tradycji odpowiadają pytaniem o to, czy w Arabii Saudyjskiej król jada kolację bożonarodzeniową.

Zobacz również