Szczyt absurdu! Poseł PiS zatrzymał się na środku drogi, a wtedy...

Szczyt absurdu! Poseł PiS zatrzymał się na środku drogi, a wtedy...

Zwolennicy opozycji nie mogą wyjść ze zdziwienia! To, co wydarzyło się z inicjatywy strażników miejskich wobec posła Prawa i Sprawiedliwości, całkowicie podzieliło opinię publiczną.

Bartłomiej Wróblewski miał gigantycznego pecha w drodze na sesję budżetową Rady Miasta Poznania. Na środku jednego ze skrzyżowań zorientował się, że w baku jego samochodu nie została już ani kropla paliwa. Z pomocą przyszli mu więc strażnicy miejscy, którzy pomogli posłowi przepchnąć pojazd na dziedziniec urzędu, po czym... sami wybrali się na stację benzynową, aby kupić mu to, czego potrzebował. ZOBACZ TAKŻE: Szokujące wyznanie ojca Dudy. „Z Andrzejem zabijalismy…”

Szczerość czy próba uniknięcia krytyki?

- Nie prosiłem strażników o żadną pomoc. Siedziałem na sesji, gdy podszedł do mnie jeden z nich i poprosił o kluczyki. Dopiero po wyjściu z urzędu dowiedziałem się, że zatankowali bak. To była ich inicjatywa, dlatego podziękowałem za życzliwą, ludzką pomoc. W żadnym momencie nie było tu wykorzystywania poselskiej funkcji - stwierdził oficjalnie Wróblewski, jednak opinia publiczna widzi kontrowersyjne zajście w całkowicie innym świetle. Fot. Nagranie z miejskiego monitoringu Fot. Nagranie z miejskiego monitoringu ZOBACZ TAKŻE: Największa intymna tajemnica Kaczyńskiego ujawniona. „Nie ma żony, ani dzieci bo…” Następny artykuł