Przez kilka dni myśleli, że uratowała małego szczeniaczka. Okazało się, że to nie pies

Przez kilka dni myśleli, że uratowała małego szczeniaczka. Okazało się, że to nie pies Źródło: Screen / TVN 24

Szczeniaki każdej z ras psów wyglądają inaczej, ale wszystkie łączą jedno - są przesłodkie i ich wygląd rozczula każdego. Pewien ocalony maluch, którego nazwano Farcik, także był prześliczny, ale też bardzo nietypowy. Wreszcie znalazcy zorientowali się, dlaczego.

Szczeniaki są bezbronne i potrzebują pomocy, a wobec tych słodkich stworzeń nikt nie przeszedłby obojętnie. Także tego malucha udało się uratować. Duża w tym zasługa siedmioletniej suki, Niki, która znalazła porzuconego, malutkiego szczeniaka. Jej właściciele zaopiekowali się ocalonym zwierzakiem i wkrótce przeżyli niemały szok.

Szczeniaki są różne. Ten wyglądał wyjątkowo

Szczeniak przeżył dzięki niesamowitemu szczęściu. Przyniosła go domu właścicieli siedmioletnia suka Nika. Pies prawdopodobnie znalazł go w rzece w lesie nieopodal posesji, znajdującej się we wsi Stare Rochowice.

- Teściowa pracowała w ogródku, a psy towarzyszą jej w codziennych czynnościach. W pewnym momencie Nika przyniosła mamie tego malucha. Nie wiedziałyśmy, co to - opowiada jedna z właścicielek Niki, Angelika Kałamarz.

Kobieta postanowiła zaopiekować się malutkim stworzeniem - szczeniak ważył zaledwie 114 gramów.

Zaskoczenie opiekunów. Maluch nie jest psem

Na początku wszyscy byli przekonani, że maluch, to porzucony przez kogoś piesek. Jednak jego wygląd od początku dawał wiele do myślenia. Co prawda istnieje mnóstwo ras psów, które diametralnie różnią się wyglądem, jednak w tym było coś wyjątkowego.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Nowi opiekunowie skontaktowali się z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Jaworznie. Tam szczeniaka zbadała Anna Sikorska, wolontariuszka, która nadała mu imię Farcik - z powodu wielkiego szczęścia, które zdecydowało o jego ocaleniu.

 - Piesek był bardzo wyziębiony i słaby. Na świat przyszedł prawdopodobnie zaledwie kilka godzin wcześniej - opowiada pani Anna. Po kilku dniach zaczęła zauważać pewne szczegóły, które doprowadziły do zaskakującego wniosku. Farcik wcale nie był psem. Jego łapki, pyszczek i ubarwienie zdradziło prawdę - uratowany maluch jest liskiem.

Dzisiaj grzeje: 1. Mąż pocałował zwłoki żony i po chwili osunął się na podłogę. Nikt nie przypuszczał, że tak się to skończy

2. Płaca minimalna nie pasuje związkom. Jest apel do rządu

Na razie malutki lisek jest pod czułą opieką. Pani Anna śmieje się, że nie może wyjść na dłużej niż dwie godziny. Farcik musi być bowiem regularnie karmiony. I to właśnie z posiłków i snu składa się obecnie jego życie. Co będzie z nim dalej? Pewne jest, że nie wróci na wolność. Jest już zbyt udomowiony, nie poradziłby sobie w lesie. Prawdopodobnie trafi do innej wolontariuszki TOZ. Ale zanim to nastąpi, czekać go będzie wyjątkowe spotkanie ze swoją wybawicielką, Niką. Gdyby nie suczka, malutki lisek by nie przeżył. To piękna historia, jak zwierzę jednego gatunku uratowało życie drugiemu.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Agnieszka Woźniak-Starak odchodzi od zmysłów. Wyciekły informacje na temat jej stanu. Bliscy bardzo się o nią martwią
  2. Córka znanej dziennikarki TVN pokazała zupełnie nagie zdjęcie. Fanom odebrało mowę, gdy zrozumieli dlaczego się rozebrała
  3. Przez ten popularny błąd możesz stracić prawo jazdy na 15 lat. Koniecznie musisz to wiedzieć
  4. Mama 6 dzieci przypadkowo słyszy, co mąż mówi znajomym o jej rozstępach. Wtedy zalewa się łzami
  5. Policjant zatrzymał do kontroli kierowcę. Mężczyzna płakał, a na tylnym siedzeniu rozgrywał się prawdziwy dramat

Źródło: TVN 24

Następny artykuł