Myślała, że kupiła rasowego szczeniaka. Gdy zbadał go lekarz, aż się w nim zagotowało, odkrył piorunującą prawdę o sprzedawcy

Myślała, że kupiła rasowego szczeniaka. Gdy zbadał go lekarz, aż się w nim zagotowało, odkrył piorunującą prawdę o sprzedawcy Źródło: youtube/SpinkaFun

Szczeniaki to jedne z najsłodszych zwierzątek na świecie. Są upragnionym marzeniem wielu osób. Ubarwiają nasze życie i stają się włochatymi, kochanymi członkami rodziny. Ten szczeniak okazał się być czymś więcej niż tylko pieskiem.

Szczeniaki są przesłodkie i urocze. Wszystkie są bardzo małe, przez co często trudno określić ich ostateczny wygląd jako dorosłych psów. Owczarek niemiecki wyrasta na dużego psa, który może ważyć nawet 40 kilogramów, choć jako szczeniak jest równie malutki co inne psy, które po dorośnięciu będą ważyć zaledwie kilka kilogramów.  

Pewna rodzina od wielu lat marzyła o szczeniaku rasy mastif tybetański. Psy te wyrastają na zwierzęta dosyć pokaźne, mają bardzo puszyste futro, są bardzo lojalne i opiekuńcze. Rodzinie w końcu udało im się kupić upragnionego pieska. Kupili przepięknego czarnego przedstawiciela tej rasy, od podobno rzetelnego sprzedawcy. Zgodnie z tym, co powiedział, szczeniak posiadał wszystkie konieczne szczepienia i badania.

Szczeniak rósł jak szalony 

Rodzina była zachwycona, kiedy w końcu kupiła wymarzonego pieska. Dbali o niego jak o członka rodziny. Z biegiem czasu zauważyli jednak, że piesek rośnie w nienaturalnym tempie. Pochłaniał przy tym ogromne ilości jedzenia. Było to dość podejrzane, ale rodzina nie przywiązała większej wagi to tego. 

Pewnego dnia właścicielka przeżyła ogromny szok. Ich domowy pupil zaczął przemieszczać się na dwóch tylnych łapach, a nie na czterech tak jak każdy inny pies. Wyglądał przy tym, jakby nie sprawiało mu to żadnego problemu. Właścicielka wiedziała, że nikt nie uczył go takiej sztuczki. Wtedy rodzina postanowiła poradzić się opinii weterynarza.

Weterynarz był w szoku 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Weterynarzowi wystarczyło kilka spojrzeń, by od razu wiedzieć, co się stało. Okazało się, że pies chodził na dwóch łapach dlatego, że tak naprawdę... nie był psem. Pupil rodziny okazał się być niedźwiedziem himalajskim - ogromnie rzadkim gatunkiem niedźwiedzia, obecnie zagrożonym wyginięciem. Zwierzęta te bardzo często padają ofiarą handlarzy na czarnym rynku, dlatego weterynarz zmuszony był zadzwonić po policję. 

Właścicielka pupila sama zaproponowała, że oddadzą domowego misia do zoo, ale niestety zoo musiało odmówić. Poinformowało, że nie ma tam miejsca dla niedźwiedzia himalajskiego. Kobiecie na szczęście udało się porozumieć z fundacją, która zaoferowała, że przygarnie niedźwiadka. 

Dzisiaj grzeje: 1. Chwilę temu Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowe zasady i obostrzenia. Dotkną wielu z nas

2. Pieski poznały nowego członka rodziny, czekały na to aż 9 miesięcy. Ich reakcja chwyta za serce

Dalsze losy misia 

Pracownicy fundacji byli nieco zdezorientowani, bo nie do końca wiedzieli, jak mają zajmować się zwierzęciem. Było to dzikie zwierze, które przez całe dotychczasowe życie było traktowane był jak pies domowy. Zwierzę musiało przejść długą rehabilitację, która miała przystosować go do życia prawdziwego niedźwiedzia. Do tego został nauczony, jak radzić sobie w środowisku naturalnym, bowiem miał zostać wypuszczony na wolność, by pomóc ratować ten wymierający gatunek. 

Najlepsze newsy dnia:

  1. Mężczyzna próbował kopnąć bezbronnego psa. Wszystko zarejestrowała kamera
  2. Winny pies błagał pana o wybaczenie. Co przeskrobał labrador?
  3. Dramatyczna sytuacja zakonnic z Piszkowic. 26 osób zagrożonych, w tym 7 dzieci
  4. Gigantyczne problemy jednego z banków w Polsce. Jego klienci stracą wszystkie pieniądze?
  5. Monika Kurska nie miała łatwo. Były mąż, Jacek Kurski chciał wykorzystać jej sytuację finansową?
  6. Wyczerpaną suczkę porzucili jak śmiecia. Nie do uwierzenia, co wcześniej się z nią działo

Źródło: Newsweek

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News