W czwartek w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia odbyła się rozprawa dwóch osób oskarżonych o blokowanie wjazdu do Sejmu. Na rozprawie zapadł wyrok, który jest niezwykle zaskakujący.

To już druga rozprawa przeciwko dwóm członkom fundacji „Obywatele RP” Rafałowi Suszkowi i Wojciechowi Kinasiewiczowi. Obaj zostali obwinieni o zakłócanie „miru domowego”, czyli odpowiadali z art. 193 Kodeksu Karnego. Sąd nie dopatrzył się jednak złamania prawa.

Sprawa trafiła do sądu na wniosek Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Uznał on, że Suszek i Kinasiewicz wtargnęli na teren ogrodzony i chroniony wbrew prawu. Prokurator Edyta Łukiewicz wnosiła o ukaranie mężczyzn grzywną po 1 tyś. zł, którą mogliby spłacać w 10 ratach.

Obrońcy obwinionych mężczyzn mecenas Daniel Dzierzbicki i aplikant Krzysztof Kaczor stwierdzili, że nie ma mowy o „czynie szkodliwym społecznie, a jedynie czynie pożytecznym społecznie”. Ponadto przekonywali oni, że teren sejmu nie był w momencie popełnienia czynu ogrodzony.

Sędzia Jakub Kamiński przyznał rację obrońcom i uznał, że nie popełniono wykroczenia.

Kluczowe znaczenie w opinii sądu mają sprawy architektoniczne. […] Oskarżeni dostając się w to miejsce, w którym nastąpiła interwencja Straży Marszałkowskiej, pokonali murek wysokości być może 30 centymetrów i przeszli przez skwer zieleni porośnięty kilkoma krzewami. Nie można tego utożsamiać z ogrodzeniem – stwierdził Kamiński.

Decyzja sądu jest zaskakująca. Wiele osób, a na pewno Marszałek Sejmu, Marek Kuchciński, spodziewali się wyroku skazującego i to na surową karę.

Równocześnie obwinieni także są niezadowoleni z uzasadnienia wyroku. Kinasiewicz, rozmawiając z mediami, stwierdził, że „czuje niedosyt”, bo sędzia skupił się jedynie na szczegółach architektonicznych. Nie podkreślił zaś aspektów ideologicznych sprawy.

Źródło: rp.pl

...

Zobacz również