Jestem zrównoważony na umyśle, nie używam substancji psychoaktywnych oraz nie żyję w równoległym wszechświecie. Jakim więc cudem stawiam w tytule tak idiotyczną tezę? Przecież każdy wie, że nowy system przesyłania i liczenia głosów użyty w ostatnich wyborach samorządowych nie powinien przejść nawet wstępnych testów. Nic dziwnego, że praca PKW została niemal całkowicie sparaliżowana.

A może właśnie taki był pierwotny zamysł? W ostatnich latach popularne jest przykrywanie grubych afer tematami zastępczymi. Cały cyrk w Państwowej Komisji Wyborczej świetnie pasuje jako temat zastępczy: przykuwa uwagę społeczeństwa, wywołuje burzliwe emocje, trwa już parę dni. Jeśli w ten sposób podejdziemy do przedstawienia w wykonaniu ?leśnych dziadków?, musimy postawić sobie pytanie: gdzie jest grubsza afera?

Są to działania na najniższych szczeblach komisji wyborczych. Pracowałem w komisji wyborczej przy wcześniejszych wyborach i mogę Państwa zapewnić, że głosy nieważne są pojedynczymi przypadkami. Ich ilość zwykle nie przekracza nawet 1-2%. Dochodzące informacje o nawet 40% udziale takowych jest niepodważalnym dowodem na sfałszowanie wyborów. W związku z tym nie ma sensu rozwodzić się nad pozostałymi nieprawidłowościami.

NIK zapowiedział kontrolę – jakby nie mógł przeprowadzić jej na każdym etapie wdrażania nowego oprogramowania. Sędziowie PKW położyli głowę pod topór. Niewiele mieli zresztą do stracenia ? i tak drwił już z nich cały kraj. Głównym problemem nie był jednak wadliwy system informatyczny. Zawsze głosy można policzyć ręcznie (do wykonania w 24h). Jest to jednak bezsensowne, bo wybory zostały sfałszowane już przy urnach. Jedynym wyjściem jest powtórne powtórzenie wyborów.

Zobacz również

Analityczny umysł, romantyczna dusza. Podział lewica-prawica uznaję za błędny. Poglądy? Słuszne. Jedyne co darzę głęboką nienawiścią to hipokryzja. Czytelników uważam za osoby inteligentne, dlatego pozwalam sobie na skróty myślowe, a także nie uznaje za niezbędne tłumaczyć wszystkiego dosłownie.