Syryjczycy mieszkający w Polsce opowiedzieli o życiu w naszym kraju. Ściągnięci do Polski przez fundację Estera są jednymi z nielicznych, którzy nie wyjechali do Niemiec. Twierdzą, że w naszym kraju żyje im się bardzo dobrze i chcą dalej poznawać naszą kulturę oraz język. 

Gazeta Wyborcza przeprowadziła wywiad z Syryjczykami mieszkającymi w Polsce, którzy trafili do naszego kraju przez fundację Estera. Są chrześcijańskimi uchodźcami i prowadzą bar z kuchnią arabską. W Gdańsku żyją od roku. Oprócz nich, tylko 5 rodzin nie zdecydowało się na emigrację do Niemiec.

– Dlaczego nie chcemy wyjechać do Niemiec? Chcemy zostać w Gdańsku, bo tu czujemy się bezpiecznie. Tak, bezpiecznie. Nie chcemy zaczynać wszystkiego od nowa, tu mamy fajną pracę, mieszkanie, poznaliśmy już miasto – mówią bracia Feras i Fadi.

– Nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś nas zaczepił na ulicy, wyzywał czy gorzej. Raz w barze, gdy powiedziałem, że jestem z Syrii, ktoś krzyknął „Allah Akbar”. 

Syryjczycy przekonują, że część Polaków nie wie, że ich ojczyzna to nie tylko kraj muzułmanów oraz tego, że islam ma wiele odłamów. Jedyny problem z jakim się spotkali, to pijany mężczyzna, który wybił szybę w lokalu, w którym pracują. Jednakże, nie podczas ich obecności w knajpie.

Sąsiedzi i okoliczni mieszkańcy od razu ich polubili. W ciągu roku dobrze nauczyli się języka polskiego, większość wywiadu mówili po polsku czasem wspomagając się słownikiem. Co ciekawe, wcześniej nie mieli zielonego pojęcia o Polsce. W naszym kraju nauczyli się również takich czynności jak… mycie okien czy pranie. W Syrii jest to bowiem domena kobiet. Uchodźcy nie zamierzają opuszczać Polski i chcą dalej się kształcić oraz poznawać naszą kulturę.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

źródło: trojmiasto.wyborcza.pl 

...

Zobacz również