Potworne, 3 razy wzywali karetkę do swojego syna. Jego życia nie udało się uratować

Potworne, 3 razy wzywali karetkę do swojego syna. Jego życia nie udało się uratować Źródło: .

Syn zmarł w męczarniach, ponieważ nie mógł doczekać się pomocy medycznej. Rodzice trzykrotnie starali się wezwać do niego pomoc, niestety bezskutecznie. Teraz ich najukochańsze dziecko nie żyje.

Syn umarł, ponieważ ratownicy ani myśleli zabrać go do szpitala. Rodzice trzykrotnie wzywali pomoc, lecz ich dziecko miało według nich niegroźne objawy i niepotrzebna była jego hospitalizacja. Teraz nie żyje, a rodzina nie może pogodzić się z tragedią. 

Syn czuł się źle przez całe trzy dni. Medycy zbagatelizowali sprawę

W Zielonych Kamedulskich w okolicach Suwałk rozegrał się rodzinny dramat - pan Czesław Wasilewski stracił ukochanego syna. Na początku czerwca, w jedną z sobót, Adam zaczął czuć się źle. Wszyscy myśleli, że objawy szybko odejdą w zapomnienie i to nic groźnego, ale z dnia na dzień jego stan widocznie się pogarszał.

- Syn zaczął się źle czuć w sobotę, ale wiadomo, że człowiek czasem się źle czuje, to nie od razu idzie do lekarza. Wytrzymał z tym do poniedziałku. Wówczas czuł się naprawdę źle: silny ból brzucha, opuchnięty był, zaczęła mu twarz drętwieć i brakować powietrza. To uznali, że to jest tzw. 3-dniówka - opowiadał z bólem ojciec, pan Czesław.

Siostra Adama dodaje, że zawsze był twardy, ale gdy zdecydował się na wezwanie pogotowia, to musiało być naprawdę źle. Jednak ratownicy medyczni nie traktowali poważnie jego dolegliwości.

"Przeciągnęli go do pokoju, jak wieprza w rzeźni"

Z godziny na godzinę było coraz gorzej. Pogotowie było wzywane 3 razy, w tym też w nocy, ale diagnoza była jedna: 3-dniówka. 37-letni Adam dostał zastrzyk przeciwbólowy i na tym się skończyło. Gdy rano chciał wstać do łazienki, nie mógł się ruszyć. O pomoc poprosił sąsiada i momentalnie zemdlał - znajomy przystąpił do rozpaczliwej reanimacji.

- Przestraszyłem się, jak go zobaczyłem. Strasznie blady, spocony, miał drgawki. Powiedział: pomóż mi wstać do toalety, zadzwoń po pogotowie, bo źle się czuję. Pogotowie przyjechało po 5-6 minutach. Przeciągnęli go do pokoju, jak wieprza w rzeźni. Lekarz zaczął go reanimować. Po pewnym czasie zabrakło adrenaliny, dzwonili po drugi zespół karetki, żeby przywiózł leki, dowiózł tlen. Reanimacja trwała ponad dwie godziny, podczas tej reanimacji Adam był 3 razy defibrylowany - wspomina sąsiad, Paweł Toczek, zły i zrozpaczony.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Adam osierocił dwójkę dzieci. Jego ojciec nie może pogodzić się ze stratą dziecka i wini za jego stratę ratowników, którzy - mimo wielokrotnych wezwań - nie pomogli jego ukochanemu dziecku. 

Dyrekcja szpitala nie zgodziła się rozmawiać z dziennikarzami. Sprawą z miejsca zajęła się Prokuratura, która aktualnie czeka na wyniki sekcji zwłok, skompletowanie dokumentacji i wynik przesłuchań ratowników z karetek.

  1. Dramat Aleksandry Kwaśniewskiej! Po latach zdradziła bolesną tajemnicę o swoim ojcu i aborcji
  2. Anna Komorowska w dniu ślubu z Bronisławem wyglądała jak milion dolarów! Ujawniono ich zdjęcie ślubne. Nie poznacie prezydenta!
  3. Dominika Gwit wpadła w furię. "Jestem piękną kobietą"; "Mam to w d*pie!"
  4. Gdzie mieszkała Edyta Górniak zanim zdobyła sławę? Bardzo biedne warunki, aż ciężko uwierzyć, że tu dorastała gwiazda
  5. Edyta Jungowska wraca do telewizji! Ale fani Bożenki nie mają powodu do radości
  6. Jak dbać o psy i koty podczas upałów? Jest kilka sprawdzonych sposobów

Źródło: Polsat News

Następny artykuł
0 Skomentuj

Który Mikołaj Krawczyk cię urzekł?

Komentarze 0

Ocena artykułu