Kolejne grupy zawodowe zapowiadają protesty. Już po świętach może nastąpić paraliż

Kolejne grupy zawodowe zapowiadają protesty. Już po świętach może nastąpić paraliż Źródło: pexels.com/Pixabay

Strajk nauczycieli pokazał, że nie ma żartów z grupami zawodowymi. Przy braku porozumienia z rządem wcale nie mają zamiaru się ugiąć. Za ich przykładem inne grupy zawodowe. Planują strajki i upominanie się o godne płace.

Strajk nauczycieli trwa już od 8 kwietnia. Mimo egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasisty nauczyciele nie wrócili do pełnoetatowej pracy i nadal domagają się godnego traktowania. Postulują głównie o podwyżki w wysokości 1000 zł dla każdego nauczyciela i zmianę oceniania ich pracy oraz o dymisję minister Anny Zalewskiej. Wielu pracowników oświaty żąda także większych nakładów z budżetu na finansowanie szkół i wyposażenia.

Rząd wraz z nauczycielami przez ponad tydzień próbują dojść do porozumienia. Dzisiejsze kolejne rozmowy znów zakończyły się brakiem zgody. Rząd zamiast podwyżki o 30% proponuje 15% i ani procenta więcej. Nie usatysfakcjonowało to przedstawicieli grupy nauczycielskiej, co powoduje, że matury stoją pod wielkim znakiem zapytania.

Strajk nauczycieli dodał odwagi innym

W Polsce są cztery grupy społeczne, które od dawna domagają się spełnienia postawionych przez nie postulatów. Dzięki działaniom nauczycieli nie są na przegranej pozycji, wręcz przeciwnie. Odwaga pracowników polskiej oświaty dodała animuszu w walce o swoje i możemy spodziewać się kolejnych form strajku.

Na braku porozumienia straci służba zdrowia

Na odejściu pracowników zajmujących się rehabilitacją pacjentów stracą szpitale i przychodnie. Ich zarobki w porównaniu do obowiązków i wykonywanej pracy są szokująco niskie. Rehabilitanci odpowiedzialni za zdrowie innych dostają śmieszne kwoty o których wypowiedział się Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego pracowników Fizjoterapii.

 - Fizjoterapeuta po 10 latach pracy ma 2200-2400 zł brutto. To jest upokarzające dla człowieka, który kończy studia - powiedział.

Już zapowiedzieli, że clue protestu będzie mieć miejsce w maju. Fizjoterapeuci planują strajk głodowy, masowe oddawanie krwi i branie urlopów na żądanie. Szykuje się prawdziwy chaos w walce o podwyżkę wynoszącą 1600 zł brutto. Trzeba nadmienić, że podwyżkę obiecano już 1 marca. Do tej pory wyższe wynagrodzenia nie wpłynęły na konta.

Wojsko nie ma zamiaru być cicho

Mimo że Mariusz Błaszczak zatwierdził już podwyżki dla każdego cywilnego pracownika w kwocie 330 zł brutto, domagają się oni w dalszym ciągu kwoty 550 zł brutto. Rozmowy MON-u prowadzone przez Wojciecha Skurkiewicza ze związkami trwają od stycznia tego roku. Nikt nie krył niezadowolenia z powodu ustalonych kwot. MON w dodatku uważa, że podwyżki są najwyższe od lat i że popracuje nad budżetem na 2020 rok, aby zawrzeć w nim dodatkowe środki dla wojska.

Weterynarze i pracownicy socjalni mają prawo głosu

Pracownicy weterynarii walczą o godną wypłatę od zeszłego roku. Nie chcą spoczywać na laurach i nie zgadzają się z aktualnymi płacami. Świeżo upieczony weterynarz po studiach otrzymuje 2,5 tysiąca zł brutto. Celem związkowców jest podwyższenie tej kwoty do średniej krajowej, czyli do 5 tysięcy zł brutto. Weterynarze odpowiadają nie tylko za zwierzęta, ale też za żywność pochodzenia zwierzęcego, jej import oraz eksport. Strajk weterynarzy może zachwiać polską gospodarką.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Inspekcji Weterynaryjnej zapowiedział, jak będzie wyglądał protest - strajk głodowy, pikiety, wypowiedzenia z pracy to tylko początek.

Podobnie jak weterynarze, od zeszłego roku protestują pracownicy socjalni. W związku ze specyficznym rodzajem pracy, związki domagają się szkoleń finansowanych przez państwo i profesjonalnego wsparcia psychicznego. Za ciężką pracę otrzymują tylko najniższą krajową.

Rząd do tej pory nie wyszedł z żadną propozycją skierowaną do tej grupy zawodowej.

- Nie będziemy przeprowadzać wywiadów środowiskowych, nie będziemy przyznawać świadczeń, wypłacać ich. Rodziny nie będą mogły liczyć na nasza pomoc - wypowiedział się jeden z pracowników.

Źródło: newsweek

Następny artykuł