Stefan W. GROZIŁ nawet bliskiemu przyjacielowi. Policja zignorowała zawiadomienie

Stefan W. GROZIŁ nawet bliskiemu przyjacielowi. Policja zignorowała zawiadomienie

Stefan W. i jego dokładne motywy zamachu na Pawła Adamowicza cały czas zastanawiają wielu Polaków. Teraz media donoszą o kolejnych informacjach, które wpływały do policji na jego temat. Niestety wszystko zostało zbagatelizowane.

Stefan W. w niedzielę dopuścił się brutalnego zamachu na Pawle Adamowiczu, który zmarł następnego dnia. O dziwo sprawca nie uciekał z miejsca zbrodni, co więcej, przedstawił się z imienia i nazwiska oraz opowiedział swoją historię, stojąc na scenie, na której popełnił swoje przestępstwo. Teraz media donoszą o kolejnych sytuacjach, które mogły zapowiadać przyszłą tragedię. Niestety, policja zbagatelizowała ten temat.

Stefan W. groził przyjacielowi

Super Expres przedstawił historię Stefana W., której do tej pory prawie nikt nie znał. Według tabloidu morderca Adamowicza tuż po wyjściu z więzienia zgłaszany był przez swojego przyjaciela. Tobiasz Ł. znał się ze Stefanem W. od dziecka i zawsze trzymali się razem. Dodatkowo mężczyźni wzięli razem udział w jednym z napadów na placówki bankowe, z których zasłynął Stefan. Obaj zostali złapani, a Tobiasz odsiedział wyrok 2 lat pozbawienia wolności. Kiedy wyszedł na wolność, postanowił zmienić swojego życie, ale mroczna przeszłość mężczyzny miała się jeszcze o niego upomnieć. Wszystko dlatego, że Stefan W. był przekonany, że wylądował w więzieniu właśnie przez swojego przyjaciela. Tobiasz zdawał sobie sprawę, że jeżeli kiedyś spotka się ze Stefanem, to dojdzie do rękoczynów. - Ubzdurał sobie, że jestem odpowiedzialny za to, co go spotkało. Byłem przygotowany na to, że jak go spotkam na ulicy to będziemy się bić - mówił Tobiasz Ł. DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ I FILMEM Już 23 grudnia obawy mężczyzny potwierdziły się, kiedy to właśnie Stefan W. miał wybić okno w jego domu. Oczywiście o wszystkim powiadomiono policję, która nic w tej sprawie nie zrobiła. Kolejny incydent miał miejsce zaledwie tydzień później i wtedy też pojawiły się groźby ze strony Stefana, który wykrzykiwał, że zabije swojego dawnego wspólnika. - Znów poszliśmy na policję. Mówiłem, że Stefan rozpowiada, że mnie zabije i że mnie szuka. Jeden z policjantów, chyba dzielnicowy, poszedł z moim tatą do niego do mieszkania i pukał do drzwi, ale nikt im nie otworzył  - dodaje mężczyzna. Tobiasz Ł. zgłosił jeszcze jeden atak, który miał miejsce 1 stycznia. W tym przypadku służby również zostały poinformowane, ale odpowiedź wyglądała tak samo. ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL:
  1. WSTYD! Andrzej Duda na pogrzebie Adamowicza nie podał ręki swoim „przeciwnikom”
  2. Marcin Matczak: Kraj się rozpada, chcę Polski takiej jak Gdańsk Adamowicza
  3. Zaskakujące słowa żony Pawła Adamowicza na pogrzebie. Tego nikt się nie spodziewał
  4. Kinga Duda wyrosła na piękną kobietę. Czym się teraz zajmuje?
  5. Gdzie mieszka Agnieszka Chylińska? Jej dom jest zachwycający
 
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News